Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!


Artur Surus

Autor: Artur Surus
Opublikowane: 2016-10-20 18:24:11

Biegacz, OCR Fanatic, blogger KONIU-OCR-Runner


Z każdym eventem włodarze biegów Runmageddon serwują nam coraz to ciekawsze lokalizacje. Była Twierdza Modlin, Boyen, był stadion sportowy, okręt wojenny, centrum handlowe, były góry i plaże, było też i Morze Bałtyckie. Przyszedł więc czas i na Pustynię Błędowską.

Formuła Hardcore to bardzo wyczerpujący bieg, a mimo to, w niedzielę 16 października, na linii startu pojawiły się rzesze zawodników, chcących pokonać ten dystans. Dodatkową zachętą była możliwość zdobycia tytułu Weterana Runmageddon.

Biegacze liczyli na to, że pogoda będzie równie piękna jak dnia poprzedniego podczas walki na Rekrucie, jednak matka natura miała swoje plany: zimno, wietrznie i deszczowo. Miasteczko zawodów umiejscowione było na ,,polanie” miejscowego campingu, otoczone drzewami pobliskiego lasku, co sprawiło, że było bardzo kameralnie i przyjemnie. Linia startu ,,oparta” była (nietypowo) o ścianę lasu, dzięki czemu już od początku stawka biegaczy była „rozbijana” przez drzewa znajdujące się na trasie. Pierwsza fala – elite, startowała o godzinie 8:20, a następne już co 20 minut. Na trasie wprowadzono nawet limit czasowy, co zmusiło uczestników do jeszcze większego wysiłku.

Ktoś zapyta: gdzie woda na pustyni? Owszem jest, nawet rzeczka w pobliżu. I jak tego nie wykorzystać… Można powiedzieć, że kilkusetmetrowym brodzeniem w wodzie, niedługo po starcie, rozpoczęła się prawdziwa walka na trasie. Częściowo trasa biegła przez pobliskie lasy – głownie na początku i pod koniec. Reszta, bo ponad 15 km to już walka na piasku. Sama pustynia i dystans były wystarczającymi przeszkodami. A o tym, jak ciężko biegnie się po piasku chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Tak jak się spodziewano, teren zmagań należał do płaskich, choć zdarzyły się mini podbiegi oraz bagna. Oprócz tego ścianki, te z linami, jak i bez, równoważnia, mała ślizgawka, opony, liny, ulubiony przez wielu fireman. Duża liczba wykopanych dołów, zasieki oraz pętle z różnego rodzaju obciążeniem (kłody drewna, worki z piaskiem) pozwala zakładać, że organizatorzy bardzo chcieli zmęczyć psychikę zawodników. Choć pokazali nawet swoją ludzką stronę ustawiając po drodze kilka punktów żywieniowych, a nawet koksowniki :)

Na trasie pojawiła się, jak zwykle, przeszkoda mentalna. Ku zaskoczeniu wszystkich, nie była ona związana ściśle z jakąś tematyką (np. regionalną). W kilku miejscach, na drzewach (na kartkach) widniał ciąg cyfr, który trzeba było zapamiętać, by następnie, w odpowiednim punkcie trasy odpowiedzieć wolontariuszowi na zagadkę matematyczną, związaną właśnie w owymi cyframi. Ku uciesze zgromadzonych widzów, na odcinku ok. 40 metrów (między lasem, a metą) ustawiono 4 przeszkody. Kontener z lodowatą wodą, helikopter – wspinaczka po luźnej drabince (by na szczycie uderzyć w dzwonek), 3 metrowa ściana oraz footballiści.

Ponad 1700 osób ukończyło niedzielnego Hardcore’a – trzeciego, a zarazem ostatniego w tym roku. Najszybszym mężczyzną okazał się Michał Jagieło z Husaria Race Team. Warto dodać, że Michał wygrał w tym roku wszystkie biegi w formule Hardcore, co czyni go królem tego dystansu. Drugie miejsce przypadło Krzysztofowi Madejskiemu z drużyny xRunners, a na najniższym stopniu podium stanął Wojciech Brzoskwinia – Husaria Race Team. Wśród kobiet pierwsze miejsce zajęła Małgorzata Daszkiewicz z Power Training, drugie Anna Kasiel – Night Runners and Friends, a trzecie Anna Szlendak z drużyny Bravehearts Legionowo.

Drużynowo niespodzianka, pierwsze miejsce xRunners, drugie Husaria Race Team, a trzecie Socios Górnik. Walka o pierwsze miejsce w klasyfikacji drużynowej zaczyna się urozmaicać, co bardzo cieszy.

Już niebawem, bo 6 listopada, widzimy się na finale Runmageddon w Poznaniu! Dzień wcześniej odbędzie się Rekrut, więc zapraszamy na ten ekscytujący weekend wszystkich! Odważcie się i stańcie do walki ze swoimi słabościami, naprawdę warto!