Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!


Daria Zabiegaj

Autor: Daria Zabiegaj
Opublikowane: 2017-09-19 17:09:35

Publicystka, specjalistka od komunikacji społecznej i zarządzania mediami.


 

 

Ach, któż nie lubił się w dzieciństwie porządnie wyszaleć i ubrudzić? Czy z wiekiem ta ochota przechodzi? Myślę, że nie.  Jest po prostu coraz mniej okazji – albo: bo nie wypada, a bo peselu już lepiej głośno nie podawać, a bo co ludzie powiedzą…? Na szczęście parę lat temu, spełniając głęboko ukryte marzenia dorosłych dzieci, nastąpił boom na biegi typu OCR (ang. Obstacle Course Racing ). Jest to stosunkowo świeży sportowy temat w Polsce, który w innych krajach pojawił się nieco wcześniej.  Są to biegi terenowe, naszpikowane różnorodnymi - naturalnymi lub sztucznymi – przeszkodami, w których zawodnicy mogą sprawdzić swoją sprawność fizyczną, psychiczną, wytrzymałość i technikę. Najpopularniejsze w Polsce biegi tego typu to: Runmageddon, Spartan Race, Barbarian Race, Survival Race, Hunt Run. No i teraz można się całkowicie legalnie ubrudzić błotem od stóp do głów, dać porazić prądem, wejść do lodowatej wody w środku zimy, czy przeczołgać pod drutem kolczastym, a jeszcze za to medal dadzą!  :)

Jednak wraz z przyjściem nowej mody na zdrowe ubrudzenie się w gronie przyjaciół i rodziny, pojawiły się również problemy z tłumaczeniem nazwy dyscypliny. W wielu artykułach, postach w mediach społecznościowych, nazwach stron internetowych czy grup,  w większości stosowane są naprzemiennie dwie nazwy: „Biegi z przeszkodami” i „Biegi Przeszkodowe”. Podczas kiedy pierwsze brzmią dla mnie naturalnie, tak drugie (uwaga, subiektywny osąd) wywołują w moim mózgu zgrzyt porównywalny do drapania paznokciami po tablicy. A człowiek z natury dociekliwy jest, niby ma milion ważniejszych problemów na głowie, ale jakoś tak coś nie daje spokoju. I wmawia sobie człowiek, że to przecież nieważne, że niech każdy mówi sobie jak chce, to wciąż i wciąż pojawia się dręczące pytanie: To w końcu która nazwa jest poprawna?

Postanowiłam skonsultować się z mądrymi głowami i poniżej prezentuję Wam wypowiedź specjalistki z dziedziny filologii polskiej – Ewy Cisło.

 No to słowniki na stół – sprawdzam!

            „Problem, z którym się tu spotykamy, wynika z rozbieżności między życiem a normą językową. Nasz zacny język polski – jakby nie było nobliwy staruszek, fikuśny i kapryśny – nie nadąża za modą i za wynalazkami.  Oczywiście, nie on jeden nie nadąża – był  czas, gdy nasi sąsiedzi od szabli i szklanki, czyli Węgrzy, zmagali się z problemem, że słowo „komputer” po przetłumaczeniu na węgierski nadal było „maszyną liczącą”, podobnie jak „kalkulator”… Ich akurat uratowało zapożyczenie, ale w przypadku biegów OCR tak łatwo nie będzie.  Jak zwykł mówić Tadeusz Boy- Żeleński (lub też Bernard Shaw – do mądrych słów zawsze znajdzie się wielu chętnych autorów J ) – Przekłady są jak kobiety – albo są piękne i nie są wierne, albo wierne, ale nie piękne. Do rzeczy zatem!

W języku polskim utrwaliły się dwa niedokładne tłumaczenia biegów OCR – biegi z przeszkodami i biegi przeszkodowe. Zacznijmy od tych drugich, które faktycznie ranią uszy użytkowników. Dlaczego ranią? Bo nie są specjalnie zgodne z normą językową. Słowo: przeszkoda, pochodzi od czasownika: przeszkadzać. Od niego również utworzono już przymiotnik: przeszkadzający (o znaczeniu: stojący na drodze, będący utrudnieniem). Utworzenie przymiotnika: przeszkodowy, jest wtórne, ,bo  odrzeczownikowe. Zastanówmy się, jakie miałoby mieć znaczenie? … no właśnie – oto istota problemu. „Przeszkodowy” jest więc takim potworkiem językowym, stworzonym sztucznie, bez własnej zawartości językowej – bo też i w jakim innym kontekście chcielibyśmy go użyć? Czyli może: biegi przeszkadzające? Też źle, bo niby komu miałyby przeszkadzać? J Nazwa chyba nadaje się do odrzucenia.

To może opcja: biegi z przeszkodami? Brzmi lepiej, a wręcz na tyle dobrze, że jest już oficjalną nazwą innej dyscypliny sportowej, w której zawodnicy owszem biegną, ale nie przez błoto. Może tu zachodzić więc niezamierzona pomyłka, gdy ktoś zapisze się na zawody halowe, a przyjdzie mu stanąć w szranki z Husarią…. :)

Jakie zatem mamy realnie opcje, żeby zachować normę językową? Realnie to dwie. Pierwsza to używać tłumaczenia biegi OCR i liczyć się z trudnościami natury marketingowej – nie jest to bowiem powszechnie znana nazwa, trudna zatem w promocji i oddziałująca wyłącznie na pasjonatów dziedziny. Druga to pokornie przykleić się do: biegów z przeszkodami i tłumaczyć laikom, o jaki sport chodzi i czekać na osobną nazwę. Ba! Można nawet pokusić się o stworzenie swojej własnej nazwy, która wejdzie do powszechnego użytku – do czego serdecznie zachęcam.”

Zagadka rozwiązana! Czas pokaże, czy pojawi się nowa nazwa dla tego sportu, a tymczasem do zobaczeniach na biegach "przeszkadzające świry" ;)