Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Daria Zabiegaj

Autor: Daria Zabiegaj
Opublikowane: 2016-02-02 12:20:07

Publicystka, specjalistka od komunikacji społecznej i zarządzania mediami.


 

 

Jeśli chcecie połączyć bieganie ze spędzaniem czasu z Waszą małą pociechą, koniecznie przeczytajcie moją rozmowę z Natalią – autorką bloga RunWithMum. Jak przebiec półmaraton z dzieckiem w wózku, jak pogodzić pracę i treningi oraz skąd pomysł na bloga? Zapraszam do lektury!

 

Witaj Natalio! Gdy natknęłam się przypadkiem na Twojego bloga www.runwithmum.pl pomyślałam od razu „Rety, jaka pozytywna osoba!”. Skąd pomysł, aby zacząć pisać?

Miło mi! Pisanie to moja „wrodzona” pasja. Kocham to, odkąd pamiętam. Na przestrzeni lat zmieniają się tylko miejsca, w których piszę i tematy, które mnie najbardziej kręcą. Myśl o RunWithMum prześladowała mnie już od dawna, ale wahałam się, nie chcąc utonąć w gąszczu innych biegowych i parentingowych blogów. Z drugiej strony wiedziałam, że będzie to pierwszy w Polsce blog o mamie biegającej z dzieckiem w wózku. Ochota na jego stworzenie nie malała z czasem, więc zaczęłam publikować, ale na moich zasadach. Nie wchodzę mocno w blogosferę. Nie wchodzę w akcje typu wzajemne „lajkowanie” profili, nie skupiam się na promowaniu tego miejsca. Po prostu piszę. Jestem cierpliwa i cieszę się z każdego czytelnika, który spędza u mnie trochę czasu i, co jeszcze lepsze, wraca. Tworzę to miejsce dla osób, które mają choćby kilka minut wolnego czasu i chcą poczytać, pośmiać się lub zainspirować. Żeby czegoś się dowiedzieć, trzeba na chwilę zostać, zrobić sobie kubek herbaty i wgłębić się w to, co po nocach stukam na klawiaturze kompa. Nie ma u mnie szczegółowych raportów z treningów i zdjęć brzucha :)

 

Masz małą, półtoraroczną córeczkę- Nadię. Małe dziecko to niekończąca się ilość zadań do wykonania od rana do wieczora. Jak udaje Ci się pogodzić blogowanie, sport i obowiązki domowe?

…i jeszcze pracę na pełen etat oraz kilka dodatkowych projektów? :) Powiem to, co dobrze wie każda mama, która walczy na co dzień z czasem: wszystko jest kwestią organizacji. Pierwszy rok na urlopie macierzyńskim był trudniejszy, niż mogłabym przypuszczać. Nadia należy do dzieci, które chcą 100% uwagi. Nie mogłam jej ani na chwilę odłożyć do łóżeczka czy bujaczka. Każda jej drzemka to była walka. Zawsze miałam mnóstwo zajęć, ale dopiero po urodzeniu małej zrozumiałam, co znaczy autentyczny brak czasu. Musiałam to jak najszybciej zmienić, żeby odzyskać równowagę. Bieganie z małą pozwoliło mi złapać oddech. Podpasowało nam idealnie. Nadia dobrze spała w szybko jadącym wózku. Ja odzyskałam kilka godzin w tygodniu, które dotychczas spędzałam na nocnych treningach.

Wystarczy wszystko poukładać…Praca. Popołudnia i wieczory z małą. Bieganie lub inny sport. Pisanie. Gotowanie. Inne przyjemności… Ale oczywiście nie wszystko trzeba robić codziennie. Dobry harmonogram i łączenie jak najwięcej czynności załatwia sprawę. Da się! Więcej na ten temat można poczytać u mnie na blogu: TUTAJ.

 

Przebiegłaś półmaraton z córeczką w wózku. Opowiedz mi o swoich i Jej wrażeniach. Nie bałaś się, że w połowie dystansu zacznie płakać? Jak „ogarnąć” przygotowania do startu ze swoja pociechą?

Trafiłaś, myśl o płaczącej w połowie dystansu Nadii była moją główną i właściwie jedyną obawą. Mąż przemieszczał się wzdłuż trasy, gotowy w razie czego przejąć małą. Nigdy nie była fanką jazdy w wózku i jestem jej bardzo wdzięczna, że dla biegowego tak często robi wyjątek. Dystans nie był problemem, podobnie jak fakt, że pchałam przed sobą wózek. Robiłyśmy to na co ndzień, tak wyglądało nasze normalne bieganie. Bardzo mi zależało, żeby pomysł wypalił, mimo 32 stopni i trasy w pełnym słońcu. Mała tego dnia była grzeczna jak aniołek i, w co aż nie mogłam uwierzyć, przespała całą trasę. Ewidentnie chciała mieć ten medal :)

 

 

Jesteś zwolenniczką i propagatorką biegania z wózkiem. W naszym kraju jest to jednak niecodzienny widok. Czy w Polsce jest spore grono biegaczy, którzy się na to decydują? Czy może raczej zwolennicy biegania traktują ten czas, jako chwilę dla siebie?

Propagowanie biegania z dzieckiem w wózku to moja mała misja. W Polsce robi to coraz więcej osób – tylko, że głównie są to panowie. Pierwszego z nich zobaczyłam jakieś pięć lat temu na półmaratonie. Rzuciłam, że też tak będę, jeśli kiedyś zostanę mamą i zdania nie zmieniłam. Im więcej siedzę w tym temacie tym bardziej się dziwię, że tak mało kobiet korzysta z tej możliwości. Zgłębiam temat. Okazuje się, że zazwyczaj młodym mamom podoba się idea wspólnego biegania, ale mają mnóstwo obaw – od bezpieczeństwa dziecka po własne, fizyczne możliwości. Potrzebna im jest po prostu wiedza i motywacja.

Bieganie z dzieckiem w wózku jest dużo łatwiejsze, niż się zdaje, a satysfakcja już „po” jeszcze większa, niż po standardowym treningu w pojedynkę.

 

Jak w takim razie pogodzić treningi z planem dnia małego dziecka?

Będę trochę monotematyczna, ale polecam kupić wózek biegowy (niekoniecznie nowy i z tegorocznej kolekcji). Można z nim nie tylko biegać, ale też jeździć na rolkach. Uwielbiam tę opcję i przy ładnej pogodzie często z niej korzystam. W Polsce jest już sporo modeli, które spełniają wszelkie kryteria bezpieczeństwa.

Alternatywą są ćwiczenia w domu, w czasie drzemki dziecka, z płytami CD popularnych trenerek, z filmami na YouTube lub z aplikacjami np. Nike. Wielu dziewczynom taka opcja pasuje najbardziej. Na sport można przeznaczyć też oczywiście część wieczorów. Bieganie, basen, siłownia, cokolwiek lubimy… A jeśli z różnych powodów młoda mama wolałaby zostać w domu, bardzo polecam mój sposób – mini siłownię w domu. Nie mam na myśli osobnego pomieszczenia z bieżnią i suwnicą, lecz kilka sprzętów, które można schować w szafie i wyciągnąć na czas treningu. O tym, co warto kupić pisałam u siebie na blogu TUTAJ.

 

 

Gdzie można Was spotkać, aby z Wami pobiegać?

Jesteśmy w stolicy :) Aktualnie trenuję do kwietniowego maratonu i często oznacza to wyjście bez małej. Nie lubię biegania w monotonnym stylu. Urozmaicam: biegam sama, z Nadią, z drużyną Mamy Ruszamy, a ostatnio coraz częściej dołączam na jednorazowe wybiegania do różnych grup biegaczy, które wyszukuję w Internecie. Powiem to, co zwykle przy takich pytaniach: jeśli jesteś mamą, która chciałaby, ale nie wie jak się zorganizować, albo chciałaby zacząć chcieć – zapraszam do kontaktu przez fanpage lub maila: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. .

Zapraszam wszystkie przyszłe i obecne mamy oraz oczywiście tatusiów, na Bloga runwithmum. Niedługo na naszym portalu ukaże się artykuł Natalii na temat wózków biegowych, nie możecie tego przegapić!