Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Jadzia Bryś

Autor: Jadzia Bryś
Opublikowane: 2016-02-13 19:02:52

Zastępca redaktora prowadzącego, dziennikarka


Ogromnym przełomem w trenowaniu czy to biegania czy – ogólnie – sportów wytrzymałościowych stało się wprowadzenie do użytku pulsometrów. Znacie? Macie? Czy przyjaciel na ręce umożliwia Wam skuteczniejsze, bardziej owocne, a może – przyjemniejsze – trenowanie? Wcześniej kluczem do wypracowania przez zawodnika dobrej formy była liczba zrealizowanych treningów. Dzisiaj już wiemy, że można osiągnąć niewiarygodne wręcz korzyści regulując intensywność treningu w obrębie szerokiego spektrum wartości tętna. Brzmi jak czarna magia? Tylko pozornie!


Korzystanie z pulsometrów pomogło również w zdobyciu wiedzy dot. poprawy regeneracji – posłużył on do zwolnienia tempa, jak również informacji, że „wolno nam” potrenować intensywniej. Pulsometr – niczym wróżka – pozwolił nie tylko dokładnie ustalić intensywność, ale również mierzyć: postępy oraz wysiłek podczas długodystansowych zawodów. Zgadnijcie – jak traktowano ten gadżet na początku? Jak reagowali doświadczeni, a zarazem odporni na nowości biegacze? Dość sceptycznie – mówiąc delikatnie. Uważali oni, że stanowi on zupełnie idiotyczny i nikomu niepotrzebny przedmiot. Początkowo również bardzo przyjemnie oglądało się zmiany pulsu w różnych warunkach treningowych, niewiele jednak z tego wynikało – niewiele wynikało z odczytywanych wiadomości. Już pod koniec lat osiemdziesiątych zawodnicy i trenerzy poczęli opracowywać skuteczne metody wdrożenia monitorowania tętna w programach treningowych. Należy jednak pamiętać, że puls stanowi jeden z wielu wyznaczników efektów pracy organizmu – pulsometr stosowany musi być odpowiednio w celu osiągnięcia: lepszej kondycji oraz wyniku w wyścigach. Mądre trenowanie utrudniają niekiedy takie czynniki jak niski poziom motywacji tak samo jak… nadmierny zapał, konkurencja, problemy z koncentracją czy błędna ocena sytuacji. W takich też sytuacjach potraktuj swój pulsometr jak trenera, ponieważ jeśli dobrze zorientujemy się w tajnikach pracy serca, będziemy umieli korzystać z innych parametrów intensywności.


                                                                         * * *
Tak jak w przypadku większości innych parametrów intensywności strefy treningowe – wyznaczane według pulsu najlepiej powiązać ze standardem progu mleczanowego. Często za szacunkową wysokości progu mleczanowego (LT) przyjmuje się maksymalną wysokość tętna, jednak… nie jest to takie proste. Aby osiągnąć najwyższe możliwe tętno podczas treningu towarzyszyć nam musi również nadzwyczajnie silna motywacja  Dodajmy, iż dla niektórych osób ćwiczenie z taką intensywnością może być również po prostu… niebezpieczne. Faktyczny poziom progu mleczanowego to lepszy wskaźnik sygnalizujący doświadczenia organizmu, wykazujący znaczne wahania pomiędzy poszczególnymi zawodnikami. Przykładowo: puls charakterystyczny dla progu mleczanowego może wystąpić u jednego zawodnika na poziomie 85% pulsu maksymalnego, a u innego kształtować się w okolicach 92%. Jeśli obaj będą ćwiczyć z tętnem na poziomie 90% maksymalnego, to jeden z nich będzie podejmować wysiłek głęboko anaerobowy (dość ciężki), drugi natomiast będzie ćwiczył „na luzie” i głównie w strefach aerobowych. Po prostu… wyznaczanie celów treningowych za pomocą procentu maksymalnego pulsu nie jest równie precyzyjne jak metodologia stref według LTHR.

Podobnie jak próg mleczanowy, strefy intensywności według pulsu są różne dla różnych dyscyplin sportowych, co stanowi skutek różnic w liczbie angażowanych w trening mięśni oraz oddziaływania siły ciężkości. Również wydzielanie kwasu mlekowego różni się zależnie od rodzaju aktywności. No to co? Działamy?