Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Agnieszka Koziak

Autor: Agnieszka Koziak
Opublikowane: 2016-05-19 18:46:04

na co dzień mama 3,5 letniego diabła wcielonego. Posiadająca 4 kyu wtajemniczenia w Karate Kyokushin, od 2013 roku znana jako Fitmaminka całym sercem w crossfitowym boksie. Miłośniczka jedzenia zdrowych przekąsek przed TV podczas oglądania piłki nożnej. Zakochana również w biegach z przeszkodami.


Głośne okrzyki i wielogodzinną radość słychać było w sobotę na Poznańskim stadionie lekkoatletycznym. Porankiem 14 maja miłośnicy adrenaliny zjechali do stolicy Wielkopolski. To już piąta edycja Runmageddon w tym roku. Mimo, że na każdym z biegów organizatorzy z uśmiechem na twarzy rzucają uczestnikom kłody pod nogi, zwolenników z każdą edycją przybywa. Tym razem biegacze musieli przygotować się na dzienną formułę „Classic” czyli około 12 kilometrowe zmagania z wodą, bagnem, błotem i mnóstwem przeszkód. Dodatkowo w późnych godzinach wieczornych zorganizowano pierwszy raz w Poznaniu nocny bieg na dystansie 6 kilometrów. Około 2 tysiące śmiałków zmierzyło się w dwóch biegach, nie zabrakło też odważnych porywających się na dwa wyzwania w ciągu tego dnia.

Poznański Golęcin już po raz drugi miał okazję stać się areną zmagań Runmageddon. Zeszłoroczny rekrut cieszył się wielką popularnością nie tylko ze względu na piękną pogodę, ale także na atrakcyjny pod względem biegowym krajobraz. To, co odróżnia poznański Runmageddon od innych edycji to przede wszystkim płaski i czysty teren obfitujący w naturalne bagna, drzewa, krzaki i mnóstwo zieleni (w tym pokrzyw).

Trasa w tym roku prowadziła dookoła pięknego jeziora Rusałka. Zawodnicy niezwykle często brodzili w wodzie potykając się o kamienie i korzenie drzew. Przeszkody z każdą edycją są bardziej wymagające. Ekipa wkłada wiele wysiłku, by były one zaskoczeniem nawet dla stałych ekstremalnych wyjadaczy. O 8:40 wystartowała z wielkim hukiem seria Elite rozpoczynając walkę o medale. Start trasy umiejscowiony był na stadionie lekkoatletycznym, co było dużym plusem dla obserwatorów i kolejnych zawodników grzejących się do biegu. Już po 100 metrach i dwóch przeskokach przez płotki startujący w serii Elite wbiegli do lasu, gdzie zmoczeni przez strażacki patrol rozpoczęli 12 kilometrową walkę z błotem. Organizatorzy zadbali również o szereg podbiegów na tym płaskim terenie prowadząc spory slalom pod niewielką górkę. Zawodnicy zostali sprawdzeni kondycyjnie, wytrzymałościowo i technicznie. Już po pierwszym kilometrze uczestnicy gubili buty we wciągającym błocie i wtapiali się w nie pod ciężarem worków z piaskiem. 

Porodówka, czyli stos opon, pod którymi z cierpieniem w oczach czołgali się biegacze była umiejscowiona na plaży, co stanowiło dodatkową przeszkodę w przemieszczaniu się. Dziurawe siatki, pod którymi trzeba było się przeczołgać były ciężkie od błota i dodawały twarzom błotnego uroku. Przeszkoda mentalna z pewnością nie stanowiła problemu dla ścisłych maturzystów. Znajomość układu okresowego pierwiastków, czy kolejności wykonywania działań pozwalały na uniknięcie dodatkowych okrążeń z przysłowiowym „pieskiem” (betonowe obciążenie na sznurku). „Pieski” jak w roku ubiegłym miały dość krótkie sznurki, co nie pozwalało na dogodny chwyt „smyczy”. Jak w każdej edycji nie zabrakło wysokich ścian, zasieków oraz przeszkód, które były dla wielu nie do przejścia bez pomocnej dłoni drużyny. Na ten morderczy wyścig wyruszyło ponad 1000 śmiałków, w tym 190 kobiet. Najszybciej z trasą poradził sobie Miłosz Jarczok docierając do mety w 1:34:30. Dwie minuty po nim Przemysław Senderski, oraz Krzysztof Madejski na miejscu trzecim. Pierwsze miejsce wśród kobiet zajęła Małgorzata Szaruga z Zabrza wbiegając na metę z czasem 1:48:36, po niej Aurelia Gruszewska oraz Anna Kasiel. Tuż przed metą odbiór pamiątkowego medalu utrudniali zawodnicy z drużyny Kozłów Poznań, którzy starali się wycisnąć ostatnie siły z biegnących nie raz wciskając ich wielokrotnie w ziemię. Na mecie na kończących bieg czekał ciepły napój, woda, izotonik i pamiątkowe zdjęcia na ściance „Runmageddon”.

Emocje nie opadały przez cały dzień, bo już po zachodzie słońca ruszyła pierwsza fala nocnego Runmageddon Rekrut. Jest to jedyny do tej pory w Polsce bieg z przeszkodami organizowany nocą. Każdy z zawodników z latarką na czole zmagał się nie tylko z własnymi słabościami, ale głównie z dodatkową przeszkodą – ciemnością – która nie pozwalała wiele zaplanować, oraz widzieć ostro grunt pod nogami. Organizatorzy dość mocno zaskoczyli uczestników nie szczędząc im wody na trasie, a nawet skoku do jeziora. Z nocną trasą najlepiej poradził sobie Sasza Chyrun kończąc trasę w 1:03:04, oraz wśród kobiet Klaudia Jędraszyk z czasem 1:27:07. Ostatni zawodnik zawitał do mety o godzinie 2:40 w nocy.

O przygotowaniach i wrażeniach opowiedział dyrektor Poznańskiego Runmageddon Nikodem Finke.

Zeszłoroczna edycja w formule Rekrut, w ten weekend Classic, czy za rok podniesiesz poprzeczkę do Hardcora?

Czas pokaże co w kolejnym roku. Poznań otwierał i prawdopodobnie zamknie sezon 2016 formułą rekrut i finał. Obecnie skupimy swoją uwagę na finale ligi.

Jak dużo czasu zajmuje przygotowanie takiej trasy?

Trasa z przeszkodami powstaje bardzo szybko. Zgrana ekipa buduje ją w 5 dni. Przygotowanie do trasy sięga nawet pół roku wstecz.

W classicu pobiegło 190 kobiet, czy uważasz że trasa jest do pokonania dla każdego?

Limit czasu 4h nie jest nie do zrobienia i ze spokojem można pokonać trasę w tym limicie. Trzeba się bardzo postarać i zatrzymać się na kilka zimnych browarków nad Rusałką, żeby nie zmieścić się w tych granicach.

Pierwszy nocny rekrut – było ciemno, było mocno !

Historyczna edycja nocna biegów przeszkodowych Poznań. Jestem dumny i szczęśliwy, że ja ją zorganizowałem. Ludzie na pewno byli zaskoczeni trudnością trasy, nie spodziewali się wielu rzeczy. Myśleli że bieg dookoła jeziorka potrwa dla nich krócej i będzie łatwy. Bardzo się mylili.

W klasyfikacji drużynowej formuły Classic na pierwszym miejscu niezwyciężona w tym roku Husaria Race Team, drugie miejsce z godziną straty dla ALGRAF TEAM, oraz ze stratą 2 minut drużyna FITNESS CLUB 24. W formule nocnej najlepszą drużyną okazał się Run4Rum (Nocny Rekrut).

Trasa była zdecydowanie wymagająca. Cały bieg umilała tego dnia piękna pogoda, dzięki której część przeszkód wodnych była pokonywana z przyjemnością i wyczekiwaniem.

Już w weekend 21-22 maja Runmageddon przenosi się do Gdyni, gdzie odbędzie się bieg w formule Rekrut.