Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Artur Surus

Autor: Artur Surus
Opublikowane: 2016-06-07 18:34:44

Biegacz, OCR Fanatic, blogger KONIU-OCR-Runner


Ci, którzy oglądali filmiki z zawodów w Nitrze sprzed roku, dobrze wiedzieli, że należy spodziewać się sprintu po prawie płaskim terenie.

4 czerwca 2016r., już od wczesnych godzin porannych, ogromny kompleks wystawniczy w Nitrze powoli zapełniał się od śmiałków ,,spartańskich,, wrażeń. Słowacka odsłona biegu Spartan Race w formule Sprint, zwłaszcza po tak płaskim terenie, była biegiem idealnym dla wszystkich, którzy chcieli spróbować swoich sił w tego typu biegu, a także dla typowych ,,ulicznych,, sprinterów. Niespełna 6-cio kilometrowy słowacki bieg, w którym od samego początku należało biec bardzo szybko, padł łupem przede wszystkim sprinterów, którzy pojawiali się na mecie już po ponad pół godziny.

Agrokomplex w słowackim mieście Nitra, to ogromny wystawniczy kompleks, na którym nie brakuje zbiorników wodnych, krzaków, zarośli, łąk, a nawet pól uprawnych. Można pokusić się o stwierdzenie, że był to dość agroturystyczny Spartan. Dodatkowo, już od samego rana mocno świecące słońce, nie tylko było bardzo męczące i wprawiało nasze gardła w stan suchości, ale również nadawało imprezie ,,farmerski,, klimat.

W zawodach sklasyfikowanych zostało 2609 zawodników przede wszystkim ze Słowacji, a także m.in.: Węgrzy, Czesi, Polacy, Rumuni, Austriacy. Organizacja bardzo dobra. Już od samego wjazdu do miasta drogowskazy kierowały uczestników na Agrokomplex. Ogromny parking pomieścił wiele pojazdów.

Przy Parkingu biuro zawodów i toalety. Aby przejść do ,,serca,, zawodów należało pokonać jakieś pół kilometra. Tam w jednym miejscu ustawione prysznice, start i meta, depozyty, punkty gastronomiczne i scena, na której przed startem każdej fali, trener prowadził rozgrzewkę dla zawodników.

Seria elite wystartowała o godzinie 9:00 rano. O tak wczesnej porze, centrum zawodów roiło się już od dużej liczby zawodników i kibiców, a słońce niemiłosiernie świeciło. Po kilkuset metrach pierwsza przeszkoda, czyli przebiegnięcie po rozłożonych oponach. Na pierwsza przeszkodę wodną nie trzeba było długo czekać, ponieważ ta była do pokonania już po ponad kilometrze. Następnie: kod do zapamiętania, monkey bar. Przyszła i pora na spacer z ciężkim workiem, trzeba było wejść na małą górkę położoną w centrum kompleksu, zejść z niej, okrążyć ją, po czym ponownie wejść i zejść. Multiring tym razem stanął gdzieś pośrodku trasy. Biegniemy dalej, tam na naszej drodze m.in: równoważnia, wspinaczka po linie. Następnie przyszła pora chyba na główną przeszkodę całych zawodów. Uczestnikom przyszło zmierzyć się z ogromną przeszkodą wodną. Należało w poprzek pokonać małe jeziorko, co wymagało od uczestników umiejętności pływania, ponieważ dna nie dało się dotknąć nogami, bo było tak głęboko. Przeszkoda ta wymagała zachowania dużej ostrożności. Po ciężkiej wodnej przeprawie zawodnicy musieli przypomnieć sobie swoje (wcześniej zapamiętane) kody. Przysporzyło to wielu problemów po tak ciężkim wysiłku. Potem przeszkody były już mniej niebezpieczne: ścianka, podciąganie na linie w górą ciężkiego worka, zanurzenie się w wodzie pod ścianką, długi drut kolczasty i ostania ściana. I tu następowało zaskoczenie, nie było kilku ustawionych po sobie przeszkód zaraz przed metą... Po ostatniej ścianie, biegaczy czekał długi, po zielonej trawce, prosty odcinek (~300 m). Ten ostatni fragment trasy dawał kibicom sporą dawkę emocji, podczas oglądania morderczych, sprinterskich zmagań.

Wolontariusze bardzo dobrze wykonywali swoją pracę. Gdy trzeba było, chętnie podawali wodę wykończonym od słońca i biegu zawodnikom.

Paulina zwykle biega w ,,zwykłych,, zawodach, bez przeszkód. Tym razem pierwszy raz spróbowała swoich sił w biegu z przeszkodami i był to akurat Spartan Race. Zapytaliśmy ją, o co powinien zadbać zawodnik, który zwykle biega w zawodach bez przeszkód i chciałby osiągać dobre wyniki w biegach z przeszkodami?

Przede wszystkim powinien zacząć ćwiczyć ogólnorozwojowo i trochę też siłowo. Na takich zawodach, osoba, która rusza tylko nogami nie ma praktycznie żadnych szans. Ja miałam największy problem z pokonywaniem przeszkód, przy których była potrzebna praca rąk. Ponadto, kiedy spadłam z takiej przeszkody, zrobienie szybkim tempem 30 burpees też było wyzwaniem, było mega męczące. Przeniesienie 20kg worka? Prawie się pod nim złamałam. Te zawody uświadomiły mi, że oprócz prędkości, którą zwykli biegacze coraz bardziej starają się rozwijać, ważna jest siła. Zwykły biegacz ucieknie przed zombiakami, ale jeśli trafi na przeszkodę to zombiak go zje ;). Dlatego uczmy się skakać po ścianach, wchodzić po linie i przechodzić rękami po drabince.

Podsumowując, Spartan Sprint w Nitrze był wyczerpującą gonitwą po płaskiej powierzchni. Tych, których nie wykończyła gonitwa, dobiło palące słońce. Ten bieg należał do sprinterów.

Wspaniała atmosfera, zielone tereny i ciekawe przeszkody, na długo pozostaną w pamięci zarówno uczestników, jak i kibiców.

Już teraz pragniemy wszystkich serdecznie zaprosić na kolejny bieg Spartan Race, który odbędzie się 9 lipca w słowackich Koszycach. Rozegrany zostanie w formule Sprint, a oprócz tradycyjnych już medali, do zdobycia będzie druga część medalu pamiątkowego do pary z tym, który zgarnęliście już w Pradze. AROO!!!