Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Agnieszka Koziak

Autor: Agnieszka Koziak
Opublikowane: 2016-08-23 07:52:50

na co dzień mama 3,5 letniego diabła wcielonego. Posiadająca 4 kyu wtajemniczenia w Karate Kyokushin, od 2013 roku znana jako Fitmaminka całym sercem w crossfitowym boksie. Miłośniczka jedzenia zdrowych przekąsek przed TV podczas oglądania piłki nożnej. Zakochana również w biegach z przeszkodami.


W miniony weekend blisko 4000 zawodników stanęło na starcie kolejnej odsłony Runmageddon na warszawskim Targówku. Była to już trzecia edycja Runmageddon w Warszawie w tym roku, jednak pierwsza w tej słonecznej i bardzo wakacyjnej lokalizacji. Wspaniała frekwencja z biegu na bieg pokazuje, że coraz więcej osób zaczyna spędzać czas aktywnie, a biegi z przeszkodami nie są już dziwactwem i odejściem od norm, a prawdziwą poważną dyscypliną sportową. Przez dwa dni, przez Zalew Bardowskiego, przebiegło mnóstwo przeszkodowych szaleńców. Ten piękny teren okazał się idealny na zakończenie sezonu wakacyjnego zarówno dla startujących, jak też ogromu kibiców, którzy równie wesoło spędzali czas na słonecznej plaży kąpiąc się i dopingując przyjaciół. Zmagania Runmageddon zostały rozłożone na dwudniowy event. W sobotę trasa liczyła 6 km dość płaskiego terenu z dodatkiem około 30 przeszkód. W niedzielę zaś zorganizowano bieg w formule „intro”, gdzie przygotowano 3 kilometrową trasę z masą naturalnych przeszkód jak błoto, piach, woda. Imprezą towarzyszącą był bieg dla najmłodszych, czyli Runmageddon „kids”, który również cieszy się co raz większym uznaniem wśród rodziców i dzieci.

Pierwsza fala Elite wystartowała równo o godzinie 8:30. Organizatorzy zapewnili uczestnikom przeszkodę tuż za startem, gdzie obciążeni workiem piasku musieli zmierzyć się z biegiem przez wodę. Na szczęście pogoda dopisywała już od wczesnego rana, więc biegacze nie mieli nic przeciwko drobnej ochłodzie przed dalszą trasą. Teren, na którym zostały rozegrane zawody to przede wszystkim lasy i wykarczowane pola. Nie trudno było o naturalne błoto, czy gęste krzaki. Na trasie Rekruta ustawiono przeszkody takie jak różnej wielkości i pochyłości ściany, zasieki, drabinki, liny. Nie zabrakło tradycyjnego „spaceru z pieskiem” w postaci bloczku chodnikowego, czy wciąganiu tego samego na linie do góry. Odkąd w ubiegłym roku pojawiła się „porodówka” w postaci ciasno ułożonych opon – tak do teraz, w każdej edycji, nie może jej zabraknąć, a biegacze wychodzą z niej tylko uśmiechnięci.

Na przeszkodzie mentalnej trzeba było wykazać się bystrym umysłem i nie dać się zmylić zagadkom na inteligencję. Był to sprawdzian głównie zdolności skupienia przy wzmożonym wysiłku, za którego nie wykonanie groziła karna runda z workiem piasku na plecach. Nowością w Warszawie była przeszkoda tuż przed kąpielą wodną, która polegała na przejściu kilku zawieszonych obok siebie lin. Dla tych, co spadli w błotną przepaść czekała kara 20 burpee. Nie zabrakło również przeszkody lodowej, która idealnie wpasowywała się w upał, który towarzyszył zawodnikom podczas biegu.

Runmageddon Rekrut zwyciężył niepodważalnie Mateusz Krawiecki z Husaria Race Team. Jest to drugi raz pod rząd w stolicy, kiedy ten zawodnik zaznaczył swoją wspaniałą kondycję biegową. Pokonanie sobotniego dystansu zajęło mu 00:45:15. Kolejny na podium zameldował się Mateusz Chyliński z Power Training ze stratą 14 sekund, zaraz po nim Wojciech Krauzy z Rybnika. Wśród kobiet zwyciężyła Małgorzata Szaruga pokonując trasę w 00:54:55. Druga za linią mety uplasowała się Anna Szulecka z czasem 56:31, a 20 sekund po niej na trzecim miejscu podium stanęła Katarzyna Medes.

Warto wspomnieć, że w dalszym ciągu bezkonkurencyjna pozostaje drużyna Husaria Race Team, która nie ma sobie równych w polskich biegach z przeszkodami w tym roku.

Z Mateuszem – sobotnim zwycięzcą nie udało się porozmawiać wielu dziennikarzom. Nam jednak udało się porozmawiać z nim po biegu.

Kolejny raz jesteś niepokonany w Warszawie. Odczułeś, że konkurencja depcze Ci po piętach, czy biegłeś raczej swobodnie?

Konkurencja zawsze była, jest i będzie. To cała esencja moich startów. Nie lubię łatwych wygranych. Tego dnia nie zameldowało sie kilku niezłych zawodników, co bardzo mnie cieszy. Początek miałem dość wolny. Chociaż u mnie to normalne. Wiem ze dystans jest ok 7 km i tego sie trzymam. Zawsze powtarzam że nie ważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz. Dlatego zawsze zaczynam wolno i przyspieszam. W Warszawie wszystko było pod kontrolą. Drugi bieg włączyłem na kilometr przed końcem i udało sie wygrać.

Czy przygotowywałeś się specjalnie pod ten bieg?

Pod ten bieg nie. Ten start był akurat moim testem, gdzie leży forma przed Słowacją. Zawsze tak robię. Do tego, na drugi dzień, miałem ważny start w swoim mieście, więc musiałem rozłożyć siły - co nie znaczy, że wygrana przyszła z wielką łatwością. Po prostu- zrobiłem swoje.

 

Przeszkody - jak oceniasz trudność i konstrukcję?

Przeszkody? Typowe jak dla Runmageddonu. Nie mam z niczym problemu.

 

Trasa - czy coś byś w niej zmienił/dodał?

Przy moim doświadczeniu, nic już nie może mnie zaskoczyć. Było płasko, teren łatwiejszy niż na ostatnich zawodach. Było wszystko co potrzeba do zabawy.

 

Drużyna - biegasz w najlepszej drużynie w Polsce - i niewątpliwie dokładasz się do pierwszego miejsca drużynowego. Czy wspieracie się podczas biegu?

Cieszę się że reprezentuję Husarię! Czuję wielkie wsparcie. Przed startem oczywiście serdecznie się witamy, wymieniamy spostrzeżenia. Co do pomagania sobie na trasie - nie było takiej potrzeby. Właściwie, to jestem zdania, by w serii elite nie pomagać sobie. To charakteryzuje tych najlepszych. Jeżeli oczywiście byłaby taka potrzeba, to nie zastanawiałbym się i pomógł. Najważniejsze, że czuję wsparcie zespołu - a to dla mnie bardzo wiele znaczy. Kiedy biegnę wiem, że mój wynik liczy się do klasyfikacji drużynowej, co jeszcze bardziej mnie motywuje.

Cykl Runmageddonu zagości teraz w Myślenicach, gdzie rozegrane zostaną formuły Classic i pierwszy raz w historii – nocny rekrut przy górze Chełm. Start już 3-go września.