Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Autor: Piotr Zabiegaj
Opublikowane: 2016-09-27 17:29:17

Redaktor Prowadzący


Mamy przyjemność rozmawiać z Michałem Kaczorowskim – zawodnikiem OCR, który jako jedyny Polak będzie reprezentował nasz kraj na Mistrzostwach Świata Spartan Race w Tahoe Lake. Przeczytajcie skąd u niego pasja do tych niecodziennych biegów i jakie wyprawy ma już na swoim koncie.

 

Michale już za tydzień mistrzostwa Świata w Spartan Race w Tahoe Lake. Startujesz jako jedyny Polak. Jest trema?

Start w barwach narodowych to dla mnie ogromny zaszczyt ale i odpowiedzialność. Tremy jeszcze nie czuję, chociaż pewnie siedzi z tyłu głowy. Przeważa uczucie mobilizacji, a ogromne wsparcie ze strony rodziny, przyjaciół i drużyny zagrzewa mnie do walki.

 

W jaki sposób zagwarantowałeś sobie kwalifikację na Mistrzostwa Świata?

Wystartowałem w Spartan Super Valča Slovakia. Ponieważ był to mój pierwszy start w Spartanie (miałem za sobą tylko kilka startów w innych biegach przeszkodowych w Polsce), wystartowałem dość zachowawczo. Ale z każdym kilometrem rozpędzałem się i podkręcałem tempo. Po ok 2 tygodniach po starcie okazało się, iż mój wynik był na tyle dobry, że otrzymałem od organizatora oficjalną kwalifikację na Mistrzostwa Świata.

 

Kiedy postanowiłeś jechać na mistrzostwa i czy ktoś Ci w tym pomógł?

Nie będę ukrywał - nie zastanawiałem się długo. Taką szanse należy wykorzystać!

Nieocenione wsparcie otrzymałem od mojego zespołu Husaria Race Team, który skontaktował mnie ze Spartan Race Polska. Spartan Polska zapewnił mi wszystko co niezbędne do startu, pomógł również z przelotem, wizą czy zakwaterowaniem na miejscu.

 

Kiedy zainteresowałeś się nowym sportem jakim są biegi z przeszkodami? Co Cię w nich urzekło?

Jeśli chodzi o biegi przeszkodowe to jestem świeżakiem :) Mój pierwszy start zaliczyłem w maju tego roku, a pierwszego Spartana przebiegłem w sierpniu. W biegach OCR uwielbiam różnorodność. Sprawdzają zarówno wytrzymałość jak i siłę biegową, wytrenowanie górnych partii, czy koordynacje i równowagę.

 

Masz za sobą dwa starty w Spartan Race. Co Ci się podoba najbardziej w tej serii zawodów?

Przede wszystkim niesamowita atmosfera i zdrowa rywalizacja pomiędzy zawodnikami. Na trasie rywalizujemy, a na mecie podajemy sobie ręce i wspólnie pijemy „napój izotoniczny” ;) Równie ważna jest górska lokalizacja zawodów i możliwość wyboru długich dystansów – dla mnie, górskiego ultrasa jest to niezwykle ważne.

Kolejna sprawa - przeszkody. Są doskonale zaprojektowane i zaplanowane na trasie. Moją ulubioną jest chyba przeszkoda mentalna – zapamiętanie ciągu znaków i odtworzenie pod koniec trasy. To pokazuje, że Spartanie muszą mieć wytrenowane nie tylko ciało, ale i umysł.

Reprezentujesz najlepszą w Polsce drużynę Husaria Race Team. Jak trafiłeś do zespołu?

Po prostu musieliśmy na siebie trafić … A tak na poważnie to po kilku startach w polskich biegach OCR (z podium po drodze) zaczęliśmy rozmawiać. I od słowa do słowa, dołączyłem do wspaniałej ekipy ludzi.

 

Czy bycie w zespole pomaga na zawodach?

Oczywiście! Kiedy biegniemy jako drużyna możemy na siebie liczyć, wzajemnie się motywujemy. Formuła klasyfikacji drużynowej Spartana sprawia, iż najbardziej liczy się umiejętność współpracy.

 

Byłeś w zwycięskim składzie w historycznym Spartan Race Ultra Beast, gdyż to był pierwszy dystans ultra w Europie. Jak wrażenia?

Cudowne uczucie! Było ciężko, z każdym okrążeniem czułem narastające zmęczenie, a im dalej, tym było trudniej i ciekawiej. Ogromny upał tylko utrudniał nam zadanie. Zwycięstwo nie byłoby możliwe, gdyby nie fantastyczna współpraca całej drużyny. Oby więcej takich dystansów w przyszłym roku.

 

Czy od zawsze jesteś związany ze sportem?

Od dziecka lubiłem sport. Zaczynałem od karate tradycyjnego, czy pieszych wędrówek po górach. Miałem też kilkuletnią przygodę z kolarstwem górskim, zawodami i amatorskimi drużynami kolarskimi. Najdłużej, bo od kilkunastu lat uprawiam wspinaczkę, mam za sobą starty w Akademickich Mistrzostwach Polski. Bieganiem poważniej zająłem się kilka lat temu.

 

Opowiedz nam o swoich podróżach. Gdzie byłeś i co robiłeś?

Nie wyobrażam sobie innego urlopu niż aktywny wypoczynek. Ostatnie kilka lat, urlop spędzam na rowerze z sakwami, miałem okazję zwiedzić kawałek świata. Zaczynając od bliskiej Skandynawii i objechania rowerem morza Bałtyckiego, przez dżungle Wietnamu, Himalaje i wjazd na przełęcz Annapurny ( 5 400 m.n.p.m.) czy rowerowy trekking po Andach w Peru, z licznymi przełęczami powyżej 4 000 i 5 000 m.n.p.m.

 

Jakie masz plany startowe na ten rok ?

Po mistrzostwach w USA muszę szybko przetransportować się do Indonezji gdzie czeka mnie MesaStila Peaks Challenge – 65 km ultra z przewyższeniami rzędu 4 500m. Chociaż dystans nie przeraża, to jeśli wierzyć organizatorowi, będzie jednym z najtrudniejszych ultra w Azji! Ponadto w listopadzie czeka mnie wspólnie z Husarią finał ligi polskich biegów przeszkodowych. Potem dam sobie tydzień przerwy i wracam z trenowaniem od przyszłego sezonu.

 

Biegi Ultra czy Biegi z przeszkodami ?

Zdecydowanie biegi przeszkodowe. A jeszcze lepiej ultra biegi przeszkodowe. 

 

Dziękujemy Ci za rozmowę i życzymy samych sukcesów w planowanych startach. Trzymamy kciuki!