Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Agnieszka Koziak

Autor: Agnieszka Koziak
Opublikowane: 2016-02-11 18:28:19

na co dzień mama 3,5 letniego diabła wcielonego. Posiadająca 4 kyu wtajemniczenia w Karate Kyokushin, od 2013 roku znana jako Fitmaminka całym sercem w crossfitowym boksie. Miłośniczka jedzenia zdrowych przekąsek przed TV podczas oglądania piłki nożnej. Zakochana również w biegach z przeszkodami.


Opolski Klub CrossFit Red Wing zyskał sobie popularność dzięki wyzwaniom, jakie stawia swoim podopiecznym organizując zawody, w których każdy może wziąć udział. Zawody amatorów – nazwa przyciągała początkowo nielicznych. Dziś z czystym sumieniem można imprezę nazwać ogólnopolskimi zmaganiami miłośników CrossFitu. Pierwsza edycja miała miejsce w styczniu 2015 roku i przyciągnęła około 90 zawodników. Z edycji na edycję, liczba chętnych osób bardzo dynamicznie poszerza się i osiągnęła ponad 170 chętnych w piątej – ostatnio rozegranej edycji. To już jest „gruba” zabawa – mówią organizatorzy. Liczba chętnych przerosła oczekiwania klubu, więc zawody pierwszy raz odbyły się poza granicami Boxa.

Piąta runda zawodów odbyła się 7-02-2016 w niedzielny poranek. Do opolskiego Dom Expo zjechało około 170 reprezentantów różnych regionów Polski. Start zawodów przewidziano na godzinę 10:00, zakończenie zaś na 17:30.

Kto może wystartować w amatorskich zawodach CrossFit?.

Właściwie każdy. Każdy, kto ma ochotę sprawdzić swoje możliwości, kondycję, siłę w fajnej rywalizacji. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni – nie muszą bać się, że nie będą w stanie podołać jakiemuś zadaniu. Na tego rodzaju zawodach nie spotkamy ćwiczeń, które wymagają od nas wieloletniej pracy i perfekcyjnej gibkości. Organizatorzy stawiają głównie na wytrzymałość i wydolność, dlatego też wody eliminacyjne składają się głównie z kilkuminutowych AMRAP-ów. (AMRAP – z ang. As many reps as possibile – czyli w danym czasie wykonujemy maksymalną ilość powtórzeń powierzonego ćwiczenia, bądź kompletu ćwiczeń). Z zawodów jednak wyłączeni są crossfiterzy, którzy startują w zmaganiach rangi Elite, czy innych zawodach dla zaawansowanych miłośników tego sportu.

Konkurencje zostały rozegrane w 3 klasyfikacjach. Masters (mężczyźni +35 lat), Open Mężczyzn oraz Open Kobiet. Całość zawodów przebiegła rewelacyjnie czasowo. Dla rozgrzewających się zawodników została utworzona strefa buforowa, gdzie każdy ze startujących w kolejnej rundzie miał za zadanie się tam znaleźć na 10 minut przed swoim startem. Około 2 minuty przed startem zawodnicy podchodzili do tzw. „tunelu”, gdzie odbierali swoje karty startowe i mogli zapoznać się ze swoim sędzią. WOD zaplanowany na pierwszą turę zawodów został dokładnie omówiony przez organizatora. Ponadto każdy z zawodników przed startem miał czas na omówienie ze swoim sędzią standardów wykonywania ćwiczenia.
W pierwszym WOD zawodnicy mieli do wykonania (kobiety):

9 sti-ups (“brzuszki”) medball 6kg
12 lunges (wykroki ze sztangą)– sztanga 20kg
9 shoulder to overhead – sztanga 20kg
Wszystko AMRAP w czasie 7 minut.

Najlepszy wynik w pierwszym WOD osiągnęła Karolina Gaczyńska osiągając 226 powtórzeń. Wynik dość skrajny, bo osoba ulokowana na drugiej pozycji miała na swoim koncie 216 powtórzeń, zaś na końcu tabeli 132. Ćwiczenie było typowo wydolnościowe. WOD wyglądał podobnie u mężczyzn, jednak ciężar piłki został zwiększony do 9kg a na sztandze do 30kg. Wśród 80 zawodników 244 powtórzenia uzyskał Grzegorz Cebula plasując się po pierwszym WOD na czołowej pozycji. Wśród kategorii Masters, po pierwszym WOD na miejscu pierwszym uplasował się Sławek Błaszczyk z Raciborza.

W drugim WOD do zadań kobiet open należało:

50 kettlebell swing 12kg
500m run
Metball burpees

Po wykonaniu pięćdziesięciu uniesień Kettlem niemal bez odpoczynku, pierwsza runda kobiet rzuciła się do morderczego biegu. Po przebiegnięciu 500m do końca rundy należało wykonać jak najwięcej burpees z piłką 6kg. Najlepszy wynik wśród kobiet osiągnęła Agnieszka Pastuszek-Botor, która zrobiła ich aż 50. Tomasz Słowieczek (kat. Masters) wykonał 48 burpees, a zawodnik z kategorii open Sławomir Koterba – 57.

Jedno można powiedzieć na pewno – każdy zawodnik dał z siebie 100% i była to bardzo mocna rywalizacja. Po zawodach rozmawiałam z Agnieszką Pastuszek-Botor – zwyciężczynią zarówno poprzedniej IV edycji zawodów, jak i niedzielnych zmagań.

Agnieszka Pastuszek-Botor – z zawodu architekt, z zamiłowania – crossfiterka uwielbiająca gotowanie.

Jak wygląda Twój tydzień? Przygotowujesz się jakoś specjalnie do zawodów?

Od lipca zaczęłam pomagać w klubie i tak powolutku coraz mocniej jestem w to zaangażowana. Moje życie obraca się teraz wokół sportu i pracy w klubie. Chociaż pracując normalnie także trenowałam 6-7 razy w tygodniu.
Te zawody mają charakter wydolnościowy a nie ukrywam, że to moja najmocniejsza strona. Gorzej zdecydowanie idzie mi podnoszenie większych ciężarów.

Po zawodach można było wyczytać kilka, „ale” odnośnie sędziowania. Wiadomo, że żale odnośnie tego tematu pojawiały się już wcześniej. Masz jakieś spostrzeżenia?

Jeśli chodzi o sędziów, to różnice są odczuwalne. Natomiast, jeśli mówić o ich skupieniu – popełniali dość poważne błędy. W moim heacie w 2 workoucie kilka dziewczyn przebiegło 6 zamiast 7 kółek. Nie zrobiliśmy na koniec z tego afery, ale tylko dlatego, że nie wpłynęło to na mój wynik. Proszę sobie wyobrazić moją demotywację, kiedy wybiegam pierwsza, dubluje kilka dziewczyn a wbiegam i one już robią kolejne ćwiczenie. Jak??

Jak oceniasz organizację? Planujesz jeszcze jakieś starty w tym roku?

Ogólnie bardzo mi sie podoba atmosfera, także to, że przy tak dużych zawodach nie ma opóźnień, wszystko idzie jak w zegarku. W tym sezonie z zawodów CrossFit planuję tylko kolejne edycje w Opolu, a poza tym w planach jest połówka IRONMANA i bieg górski w Krynicy na 64 km.

Komentarze na temat sędziowania pojawiały się również w sieci. Nie ma co spodziewać się nieomylności i stuprocentowej pewności, co do sędziów podczas zawodów tej rangi. Mimo tego, wielu uczestników chwaliło idealną organizację, przestrzeń i dostępność strefy gastronomicznej jak i sanitarnej.

W Workucie finałowym zawodnicy wykonywali w systemie 6-9-15 kolejno Toes To Bar, Push-up HR, Thrusters, w kolejnym etapie przysiady (backsquad) do końca czasu. Widać było, że finał wypruł z zawodników resztki sił, za co z pewnością zapamiętają te zawody długo.
W kategorii mężczyzn Open zwyciężył Adrian Kuczkowiak, wśród Masters Sławomir Błaszczyk. Obydwaj panowie często przewijają się na szczytach list finałowych podczas zawodów amatorów.

Udało mi się namówić prowadzącego/właściciela oraz zawodnika i trenera Mateusza Falińskiego na kilka zdań podsumowania.

Zawody CrossFit Red Wing cieszą się co raz większą popularnością - planujesz jakieś zmiany lub rozszerzenia w kolejnych edycjach?

Planujemy coraz mocniej promować CrossFit, jako sport dla każdego, naszym celem jest stworzyć zawody, na których każdy bez względu na staż treningowy może sprawdzić swój fitness. Mamy aspiracje, aby nasze zawody były modelowane na wzór największych Throwdowns w Europie. Zapraszamy na kolejne edycje, bo mamy w rękawie jeszcze trochę "jokerów", które odbiją się echem w CrossFitowej Polsce.
Organizatorzy przewidują kolejną edycję na wiosnę, oraz wielki finał podsumowujący zawody w czerwcu tego roku.