Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Joanna Lechowska

Autor: Joanna Lechowska
Opublikowane: 2016-03-03 19:05:18

redaktor, bloger, copywriter, mgr turystyki i rekreacji, absolwentka szkoleń IFAA Polska, crossfiterka


CrossFit to sport genialny. Składa się z tak wielu elementów, że nie sposób ich nawet tutaj wymienić, bo brakłoby miejsca. W harmonijny i wszechstronny sposób rozwija sprawność fizyczną, poprawia wszystkie cechy motoryczne i zdrowie. Ma obsesję napunkcie ruchu i prawidłowej techniki wykonywania ćwiczeń, a jego fetyszem jest dieta.  Aż chciałoby się rzec, prawdziwy ideał. Niestety, nie do końca. Posiada wady, a największą z nich są… ręce.

Bolesne odciski, piekące dłonie, zdarta skóra, a czasem nawet rany i krew – dla crossfiterów to chleb powszedni. Każdy z trenujących w boxie przynajmniej raz tego doświadczył. Ćwicząc ze sztangą, kettlami i drążkiem gimnastycznym narażamy nasze ręce na urazy mechaniczne. Wielokrotny kontakt z metalem kończy się, więc nieraz przykrym zranieniem, zwłaszcza, gdy dopiero zaczynamy przygodę z treningiem wytrzymałościowo-siłowym i nasze dłonie nie są przyzwyczajone do tego typu narzędzi tortur. Co zatem robić i jak sobie z tym radzić?

Przede wszystkim magnezja. Powinniśmy jej użyć, zanim złapiemy za drążek lub gryf. Dzięki niej zdecydowanie łatwiej ujarzmić metal, bo świetnie chłonie pot i poprawia naszą przyczepność. Chwyt staje się mocniejszy i pewniejszy, a ręce nie ślizgają się, co znacznie zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia otarć i innych urazów. Ważne jest jednak, by nie przesadzać z ilością. Jak w każdym przypadku, tutaj nadmiar również jest szkodliwy. Nadużywanie magnezji przesusza skórę, a to prowadzi do większej liczby zranień. Żeby tego uniknąć, najlepiej, zaraz po treningu, umyć dłonie wodą z mydłem, następnie nasmarować je grubą warstwą kremu pielęgnacyjnego.

Alternatywnie można stosować specjalne, ochronne rękawice czy skórki gimnastyczne. Zabezpieczają dłonie, ale nieznacznie, bo nawet, jeśli się zdecydujemy w nich ćwiczyć, pęcherze i otarcia wcześniej czy później i tak się pojawią. Nie ma niezawodnego sposobu, aby ich uniknąć. Odciski są znakiem szczególnym crossfiterów, każdy z nas jest nimi naznaczony ;) Co więcej, rękawiczki mogą przeszkadzać w treningu. Gorzej czujemy gryf i drążek, nasz uchwyt staje się niepewny, więc ćwiczenia nie idą tak jak powinny. Na początku swojej kariery crossfitowej trenowałam w rękawicach, ale jak zaczęłam walczyć z większym obciążeniem, rękawice poszły w kąt, chociażby dlatego, że uniemożliwiają poprawny chwyt zamkowy - kto zarzuca i rwie, ten wie, o czym piszę, kto nie wie, a odwiedza boxa, powinien jak najszybciej posiąść nową wiedzę ;) koniecznie! Obecnie używam je wyłącznie wtedy, gdy atakuję ergometr wioślarski lub airbike’a. Dobra wiadomość też jest. Otóż łapki z czasem się uodporniają i można nimi zdziałać więcej bez ani jednego otarcia i skaleczenia.

A co robić, jeśli już się skaleczyliśmy lub zerwał nam się odcisk? Zdecydowanie powinniśmy przerwać trening, zwłaszcza, jeśli ćwiczymy w boxie lub w innym miejscu, gdzie sprzęt jest udostępniany publicznie. Otwarte rany zwiększają ryzyko zarażenia się chorobami przenoszonymi przez krew, nawet wirusem HCV czy HIV. Skaleczenie należy przemyć wodą z mydłem, usunąć magnezję i pot, następnie odkazić i nałożyć opatrunek. Można wówczas dokończyć Workout. W domu warto zastosować maść antybakteryjną typu tribiotic (saszetka to koszt około 2 zł). Natomiast, jeżeli zrobi nam się pęcherz lub odcisk podczas treningu, nie zrywajmy z niego skóry, ani go nie przebijajmy, bo powstanie duża rana. Skóra działa w tym przypadku ochronnie. Przyklejmy po prostu plaster lub w ostateczności załóżmy wspomniane wcześniej rękawiczki.

Pojawia się również pytanie, jak dbać o crossfitowe ręce? Odpowiedź jest banalna. Dobry krem odżywczy lub nawilżający to podstawa! Ja noszę go w torebce zawsze i wszędzie, smaruję nim dłonie po każdym myciu, a na noc nakładam podwójną warstwę. Bardzo dobrze sprawdza się również maść z witaminą A (dostępna każdej aptece, tubka 30g kosztuje około 4zł). Niektórzy crossfiterzy zrogowaciałą skórę i stwardniałe odciski traktują frezarką, a ci najbardziej brutalni stosują nawet nożyczki. Ja akurat tego nie robię. Jeżeli ścinamy odciski,odrastają większe i twardsze. Preferuję natomiast peeling, chętnie odwiedzam w tym celu  kosmetyczkę. Ponadto, moje dłonie uwielbiają parafinę, więc z przyjemnością poddaję się temu zabiegowi, co wam również polecam, ale uwaga… tylko wówczas, gdy mamy resta, bo parafina powoduje uczucie śliskości, a to wywołałoby dyskomfort podczas ćwiczeń.

Wiecie, co w tym wszystkim jest najfajniejsze? Ten problem dotyczy nas wszystkich. Każdy crossfiter przynajmniej raz się z nim zmagał. Albo się skaleczył, albo zdarł sobie kawałek skóry. Mamy piękne pupy, których zazdrości niejeden celebryta (naprawdę!!!), ale nasze dłonie wyglądają jak u drwala ;) Sekret polega na tym, aby traktować odciski niczym trofeum i pokochać je, ot tak, po prostu.