Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Agnieszka Koziak

Autor: Agnieszka Koziak
Opublikowane: 2016-03-09 15:39:42

na co dzień mama 3,5 letniego diabła wcielonego. Posiadająca 4 kyu wtajemniczenia w Karate Kyokushin, od 2013 roku znana jako Fitmaminka całym sercem w crossfitowym boksie. Miłośniczka jedzenia zdrowych przekąsek przed TV podczas oglądania piłki nożnej. Zakochana również w biegach z przeszkodami.


Jest normalny dzień, czyli taki jak zwykle. Obracam się jeszcze z boku na bok, by koniecznie wstać PRAWĄ nogą. Kowalski klnąc pod nosem narzeka na zrządzenie losu, gdy nie może odpalić z rana auta, Nowak w tym samym czasie spluwa za lewe ramię, by uniknąć życiowego pecha po wymianie spojrzeń z czarnym kotem, które przebiegł mu drogę. Ekipa z boksa licytuje się, kto ma większe zakwasy pod wieczornym treningu, co drugi odpukuje złe słowa w niemalowane drewno. Co rusz słyszymy o problemach ludzkości, większych mniejszych – auto, żona, pieniądze, ból głowy. Z natury jesteśmy urodzonymi „realistami” ze skłonnościami do pesymizmu w sferach życia, na które mamy realny wpływ. Co to oznacza? Z perspektywy widzenia kobiety, która za wszelką cenę z każdego minusa chce zrobić plus – lubimy się pastwić nad sobą. Lubimy być głaskani po głowie, pocieszani, mimo, że recepta powinna być całkiem odwrotna. Chcemy by powodzenie i szczęście spadły nam z chmur. Co mogą powiedzieć osoby, którym z nieba spadła prawdziwa przeszkoda w postaci utraty pełnej sprawności?

Grupka osób (a właściwie dziesiątki, setki, tysiące) zakupiłaby TWOJE zdrowie za wszelkie pieniądze. Tymczasem stawiają czoła przeciwieństwom losu i uparcie dążą do celu. Z uśmiechem na ustach. Odróżnia ich to bardzo od Kowalskiego, czy Nowaka, co jeszcze? Pozytywizm, jakim biją. Osobiście nie spotkałam jeszcze osoby na wózku, od której nie promieniała pozytywna energia. Jakie cele może mieć osoba nie w pełni sprawna?

Wiele z tych osób, by pokazać swoją ogromną siłę i chęć walki znajduje radość i spełnienie w crossfitowym boksie. Wielu crossfiterów potwierdzi, że świątynia ćwiczeń wszelakich stoi otworem niemal dla każdego śmiałka. W czym więc problem, by nie posiadając w pełni sprawnego ciała dawać z siebie wszystko?

Widząc tak duże zainteresowanie CrossFitem przez osoby z ograniczoną sprawnością, CrossFit Wilanów zorganizował w grudniu ubiegłego roku pierwsze w Polsce Zawody CrossFit dla osób z niepełnosprawnością ruchową poruszających się na wózkach inwalidzkich. Impreza miała na celu stworzenie czegoś nowego, niezwykłego, a zarazem tak oczywistego jak pokazanie, że wierząc w siebie jesteśmy w stanie zatrzeć granice. W Stanach Zjednoczonych już od jakiegoś czasu Crossfiterzy na wózkach walczą w zmaganiach o nazwie „Adaptive Division”, dlatego więc stały się one inspiracją dla twórców Wheel Throwdown 2015. Zawodnicy biorący udział w imprezie mogli się przekonać jak wygląda CrossFit z perspektywy równej rywalizacji, (bo przecież CrossFit to przede wszystkim rywalizacja – z kolegą obok, jednak na pierwszym miejscu z samym sobą i swoimi słabościami). Odbiorcy zewnętrzni – obserwatorzy i widzowie na żywo mogli podziwiać sportową determinację uczestników i prawdziwą wolę walki ze szczerym uśmiechem. Dodatkowo obserwujący aktywni crossfiterzy jak i osoby towarzyszące, mieli okazję przyjrzeć się zjawisku, jakim ewidentnie jest wola walki i siła, która nie siedzi w kupie mięśni jak niektórym mogłoby się wydawać, a w głowie i sercu.

 

Czy jest więc CrossFit dla takiej osoby?

Bohaterką i inspiracją mojego artykułu jest Magda - osiemnastoletnia maturzystka, crossfiterka. Do czasu można było ją spotkać na zawodach tanecznych, gdzie idealnie uczesana, z przepięknym makijażem wirowała na parkiecie. Gdyby artykuł nie był o tym, że coś nas może ograniczać, nie powiedziałabym, że Magdy towarzyszem jest wózek inwalidzki – już 14-ty rok…

Skąd więc pomysł, żeby zawitać na zajęciach CrossFit?

Magda: „Pomysł żeby chodzić na CrossFit powstał, więc mniej więcej w okresie, w którym przestalam być zadowolona z tego, jak wyglądam w ulubionych spodniach, jasne ze nie byłam gruba, chodzilo raczej o sam obraz siebie, jaki miałam w głowie. Na crossie poznałam zupełnie inną filozofię ćwiczeń, oraz inne podejście i rodzaj wysiłku. Teraz mogę powiedzieć, że czekam na każdy trening. Jest to coś, co sprawia mi ogromną przyjemność”

Magda zaczynała więc jak większość osób, które decydują się „coś” zrobić ze swoim ciałem, życiem. Z tą różnicą, że pokładała w tym sporcie większe nadzieje, niż większość z nas…Co lepsze – wcale nie podkreśla swojego związku z wózkiem i braku pełnej sprawności.

Co jest fajnego dla Ciebie w tym sporcie?

Magda: „Cel chodzenia na zajęcia trochę sie zmienił. Przypomniało mi się jak wspaniale jest się zmęczyć. Do tego wszystkiego dochodzi ta duma i niedowierzanie, że udało mi się na treningu zrobić aż TYLE. Na co dzień łatwo się zmęczyć, ale co najwyżej psychicznie. Tutaj nie myślisz o wszystkim dookoła. Nie masz siły. Skupiasz się tylko na tym żeby jakoś wytrzymać do końca zadania, a potem móc po prostu napić się wody”.

Workouty były zaplanowane dla uczestników w taki sposób, by żaden ze startujących nie musiał narażać specjalnie swojej słabej strony. W dwóch kategoriach wystartowało łącznie 28 zawodników, a zmagali się z takimi ćwiczeniami, jak podciąganie na drążku, Wall-ball, wiosła, unoszenie sztangielki nad głowę, czy wciąganie kettla po linie. W 2016 roku wystartuje kolejna edycja zawodów, a odbiór będzie z pewnością większy. Specjalnie pod odbywające się teraz CrossFit Games stworzono możliwość rywalizacji również osobom na wózkach. Zeskalowane Workuty WHEELWOD OPEN 16.1 zostały wykonane na treningu przez grupę ćwiczącą w CrossFit Mokotów.

 Powyższy artykuł jest przykładem, że jeśli posiada się dużo zaparcia, chęci i wiary w siebie można przenosić góry. Przepaść, która z pozoru może być odczuwalna idealnie zaciera się, kiedy widzimy te osoby w akcji.

 Możesz więc dalej siedzieć i patrzeć jak Twój nieszczęsny los płata Ci figle, a możesz tak jak bohaterzy artykułu zrobić coś ze swoim życiem i docenić to, co masz, bo nic w życiu nie trwa wiecznie.