Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Joanna Lechowska

Autor: Joanna Lechowska
Opublikowane: 2016-05-06 19:28:47

redaktor, bloger, copywriter, mgr turystyki i rekreacji, absolwentka szkoleń IFAA Polska, crossfiterka


O tym, że CrossFit jest sportem interdyscyplinarnym i składa się z gimnastyki, olimpijskiego podnoszenia ciężarów, treningu z obciążaniem własnego ciała oraz treningu metabolicznego wie już chyba każdy, kto przynajmniej raz przekroczył próg boxu crossfitowego. Jednak nie każdy zdaje sobie sprawę, że olimpijskie podnoszenie ciężarów, mimo, że skupia się tylko na dwóch bojach - rwanie (snach) i zarzut z podrzutem (clean and jerk) - nie jest wcale dziedziną łatwą. Wbrew pozorom to bardzo skomplikowane ruchy.

Olimpijskie podnoszenie ciężarów, zwane dwubojem siłowym, wymaga przede wszystkim sporych umiejętności technicznych. Ciężarowcy, aby osiągnąć perfekcję ruchu, jaką możemy podziwiać na zawodach, uczą się przez wiele miesięcy, a nawet lat. To właśnie poprawna technika wraz z obciążeniem, decydują o zwycięstwie. W przypadku CrossFitu, a raczej w przypadku niektórych osób ;) podejście jest nieco inne niż w ciężkiej atletyce, perfekcja wykonania ćwiczenia nie jest dla nich najważniejsza, priorytetem jest natomiast budowanie szybkości, mocy i dynamiki.

I tutaj pojawia się problem, który wykorzystują przeciwnicy CrossFitu, aby krzewić swoją niechęć do tego sportu, zdarzają się różne wpadki będące efektem kiepskiej wiedzy technicznej i skromnej praktyki np. zaokrąglone plecy czy brak wybicia biodrem, a wówczas, zwłaszcza jeśli w grę wchodzą większe ciężary, łatwiej o kontuzje niż jakiekolwiek korzyści treningowe. Dlatego, każdy crossfiter, który chce czerpać z CrossFitu, to co najlepsze, oprócz uczestnictwa w workoutach, powinien skupić się na szlifowaniu swojej techniki snatach’a i clean and jerk’a! Czyli poświęcić, przynajmniej jedną godzinę w tygodniu, przynajmniej!!, na naukę weightlifting’u, aby nie zrobić sobie kuku podczas workout’u, gdy ćwiczenia wykonuje się z naprawdę dużą intensywnością.

Wiem, że niektóre osoby boją się olimpijskiego podnoszenia ciężarów, twierdząc, że treningi, zwłaszcza te z większą ilością bumperów na sztandze ;) spowodują, że staną się powolni i ociężali, co negatywnie wpłynie na wyniki ich wod-ów. Nic bardziej mylnego, bo weightlifting to szybkość i elastyczność do kwadratu! Trenując rwanie i zarzut z podrzutem rozwijamy nie tylko siłę, ale również moc, ponadto stajemy się gibcy jak mistrz baletu tańczący w Jeziorze 

Snatch i clean and jerk to ruchy, które wykonuje się w błyskawicznym tempie. Zazwyczaj nie trwają dłużej niż 3 sekundy. W praktyce wygląda to tak: przybierasz pozycję startową, koncentrujesz się, generujesz jak największy zapas krzepy i z werwą króliczka Duracell’a wyrywasz sztangę z podestu, by znalazła się nad twoją głową jak najszybciej. Maksimum siły, minimum czasu – wybuch - w zaledwie ułamku sekundy zostaje uruchomiona jak największa ilość włókien mięśniowych. To jest właśnie trening siły eksplozywnej, który rozwija szybkość, dynamikę, siłę i moc. Powoduje więc, że jesteśmy bardziej wszechstronni, a nie tylko silni jak to ma miejsce w przypadku klasycznych ćwiczeń siłowych. Spalamy również więcej kalorii niż na maszynach czy podczas cardio . Nic nie jest bowiem tak intensywne i wyczerpujące jak uruchomienie całego ciała wielokrotnie podczas jednej sesji treningowej w tak krótkim okresie czasu. Zatem dobra wiadomość dla tych, co nie lubią biegać, kondycja też się poprawia. Olimpijskie podnoszenie ciężarów pomaga również zwiększyć nasz wyskok, nieraz nawet o 30 %. Ciężarowcy robią to lepiej niż koszykarze NBA

Atleci wagi ciężkiej są także mistrzami elastyczności. Zejście do głębokiego przysiadu z 50 kg obciążeniem nad głową to naprawdę wyczyn nie lada, bez dobrej mobilności i stabilności wręcz niemożliwy, dlatego stretching i mobility to dla weightlifterów chleb powszedni. Rolują się, ugniatają, rozciągają na wszystkie możliwe sposoby, ale prawdziwą wisienkę na torcie stanowi… trening z obciążeniem, bo elastyczność jest przede wszystkim efektem samego wykonywania danych ćwiczeń, więc im częściej będziemy je robić, tym lepsze będziemy osiągać rezultaty. Także widzicie, same korzyści… do kwadratu :) Nie mówiąc o sylwetce, ruchy olimpijskie bardzo lubią się z mięśniami! Normalnie czad.