Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Katarzyna Strzygielska

Autor: Katarzyna Strzygielska
Opublikowane: 2015-12-27 18:09:45

Trener Personalny


 

Do napisania tego artykułu skłoniło mnie kilka rzeczy. Po pierwsze pytania klientów, po drugie, często przewijający się temat jedzenia, nie tylko w treningu, ale ogólnie w życiu, a po trzecie i najważniejsze - moje samopoczucie. I to ten trzeci powód skłonił mnie do refleksji i ogarnięcia się.

Sama ćwiczę i trenuję ludzi wiele lat, a ponieważ nie mam skłonności do tycia, raczej nie ograniczam się z jedzeniem, jem, na co mam ochotę i kiedy mam ochotę, jednak nie zawsze tak jest – niestety. Był okres w moim życiu, że trenowałam dużo i bardzo ambitnie i jadłam bardzo zdrowo, 5-6 posiłków, co do minuty, jak w zegarku. Miałam nieprzebrane pokłady energii życiowej, czułam się jak bogini wchodząc na siłownię, pracując, trenując wiele godzin z końmi - wyglądałam obłędnie! To, co jadłam, dawało mi moc na naprawdę ciężkie treningi zarówno swoje, jak i ludźmi lub końmi, a ciało stawało się bardzo szybko takie, o jakim marzyłam! I tutaj zdanie, które bardzo często słyszę, że „formę robi się w kuchni „ - sprawdzało się jak najbardziej. 70% sukcesu to dieta – choć nie lubię tego słowa, bo bardziej pasuje tu racjonalne odżywanie.

Gdy moje życie odwróciło się do góry nogami, a dotychczasowe przyzwyczajenia uległy drastycznej zmianie, przestałam jeść regularnie, często (za często!) wychodziłam z domu bez śniadania, żeby złapać coś w locie i zapchać się dopiero wieczorem, nie jadłam przed treningiem z braku czasu – tak, tak najprościej jest powiedzieć „nie mam czasu na przygotowanie pudełeczek do pracy, na trening, mam dzieci, dużo pracuję” bla bla bla... Ja też tak gadałam i się doigrałam… czuję się osłabiona, zmęczona, nieszczęśliwa, śpiąca i rozdrażniona. Tych określeń negatywnych w temacie jak się czuję jest więcej, ale nie chcę Was zanudzać ;) ogólnie jest źle i natychmiast to trzeba zmienić! Jeśli Wy też się tak czujecie i nie macie energii, mimo pięknej pogody wolicie zostać w łóżku, to możemy sobie wzajemnie pomóc. Może nie powinno być tak, że trener będąc autorytetem dla Was, moi drodzy, przyznaje się do takich grzechów, ale jesteśmy tylko ludźmi i nam tez przydarzają się wtopy, wpadki i słabości, dzięki temu jesteśmy w stanie zrozumieć Wasze rozterki i wiemy jak jest trudno! Nikt z nas nie urodził się trenerem i nie od zawsze był idealny, to ile serca i uporu wkładamy w poprawę siebie, czyni nas lepszymi ludźmi. Koniec wywodu czas przejść do konkretów…
Każdy z nas potrzebuje odpowiedniej ilości kalorii (tak, kalorie to te paskudne stworzenia, które pomniejszają nam w nocy ubrania), więc ilość kalorii dostosowana do naszego trybu życia, ilości treningów, itd. Kolejną rzeczą jest odpowiedni bilans białka, węglowodanów i tłuszczów – tłuszcze brzmią groźnie, ale są nam bardzo potrzebne i bez nich nie moglibyśmy funkcjonować. Woda, z której się składamy, sole mineralne, witaminy, przeciwutleniacze…to wszystko jest nam potrzebne w odpowiednich dawkach. Otóż:

  • Białko – BUDULEC. Z białka składają się wszystkie komórki, co za tym idzie, również mięśnie. Najlepiej o tym wiedzą osoby „robiące masę”, oni dbają, aby dostarczać go dużo. Białko standardowo powinno zajmować 30-40% wszystkich składników pokarmowych.
  • Węglowodany – MOC i ENERGIA. Węglowodany dzielimy na te fajniejsze, czyli złożone, one wchłaniają się powoli i dają energię na „cały poranek”, a właściwie spożywane, nawet na cały dzień. Są również te niefajne, czyli proste (niestety to wszystkie słodycze), czyli takie, które działają jak bomba, wybuchają, na chwilę zaspokajając nasze wszelkie potrzeby, po czym znikają, siejąc spustoszenie i zostawiając puste kalorie – czyli te od zwężania ciuchów. Dodajmy do tego indeks glikemiczny, czyli coś takiego, co powoduje skoki insuliny w naszym organizmie. Produkty, które powodują wysokie skoki są bardzo niebezpieczne i mogą powodować cukrzycę i otyłość. Węglowodany powinny stanowić 40% naszej diety.
  • Tłuszcze – ENERGIA i ROZPUSZCZALNOŚĆ. Tak, tłuszcze to też źródło energii, ale także pełnią bardzo ważną funkcję rozpuszczalnika niektórych witamin i najważniejsze -hormonów. Bez tłuszczu nie mogłyby zachodzić bardzo ważne czynności naszego organizmu, szczególną rolę odgrywają u kobiet ( zbyt niski, ale także zbyt wysoki poziom tłuszczu, powoduje problemy z miesiączkowaniem czy zajściem w ciążę). Nie muszę dodawać, że naszemu organizmowi potrzebne są tłuszcze zdrowe, zawierające kwasy Omega 3 i 6, czyli oliwy i oleje tłoczone na zimno, oleje rybne – bardzo zdrowe! Unikajmy natomiast zbyt dużego spożywania olejów roślinnych przetworzonych – margaryn, produktów udających masło i każdego utwardzonego oleju. Lepiej zjeść kanapkę z masłem niż z margaryną  Tłuszcze zwierzęce jak masło i smalec, przez wiele lat były napiętnowane, ale szczęśliwie naukowcy udowodnili, że są mniej szkodliwe niż np. margaryny.
  • Woda – NAWILŻENIE I SIŁA. Bez wody nie ma nic. Całe nasze ciało zbudowane jest z wody, żeby czuć się dobrze i wyglądać dobrze, musimy pić. I tutaj też ważny jest umiar i rozsądek. Spożywanie zbyt małej ilości wody powoduje odwodnienie, gorączkę, halucynacje, obniżenie koncentracji, bez wody maksymalnie możemy przeżyć kilka dni, itp. Ale przeholowanie z piciem wody jest niemniej niebezpieczne, może powodować nawet stany zapalne mózgu i prowadzić do śmierci. Jak we wszystkim, trzeba znać umiar, jeśli trenujesz, jest gorąco, pij do 2l wody, pamiętaj, że herbata, zupa, owoce i kawa też zawierają wodę. I nastał temat kawy. Kto nie lubi kawy? Ona daje nam moc i uszczęśliwia. I dobrze, pijmy kawę, bo jest zdrowa! Oczyszcza organizm z toksyn, dostarcza ogromne ilości magnezu, przeciwutleniaczy i pomaga walczyć z nadwagą, o ile jest to kawa parzona, bądź z ekspresu, byle nie rozpuszczalna!
  • Witaminy, sole mineralne – RÓWNOWAGA. Te składniki naszej diety utrzymują równowagę w naszym ciele, steruje wieloma procesami, bez nich nie moglibyśmy czuć się dobrze i wyglądać dobrze!
  • Przeciwutleniacze – MŁODOŚĆ i PIĘKNO. Powodują, że wyglądamy młodo, pięknie, a nasza skóra długo wygląda promiennie. Zapobiegają też rakowi i pomagają z nim walczyć.

Jak widzicie, każdy składnik jest nam potrzebny, każdy pełni bardzo ważną rolę w naszym organizmie. Odpowiednie dobranie składników, ich ilości i jakości pozwoli na utrzymanie naszego ciała w zdrowiu, szczupłej sylwetki, pięknej skóry, włosów i paznokci, dużych pokładów mocy i zdumiewających efektów ćwiczeń.
Biorąc pod uwagę te wszystkie informacje, rzucam Wam i sobie wyzwanie! Pierwszym krokiem będzie przygotowywanie posiłków do pracy w taki sposób, żebyście nigdy nie byli głodni i zawsze mieli coś zdrowego i pysznego przy sobie. Małymi kroczkami do idealnej figury i świetnego zdrowia RAZEM  Jedzcie śniadania, pilnujcie żeby nie doprowadzać do głodu, bo wtedy niestety organizm wchodzi w tryb awaryjny i odkłada tłuszczyk na czarną godzinę w postaci wałeczków, oponek i innych mało fajnych ozdobników na naszym ciele. Pamiętajcie o odpowiednim doborze ilości i składu swojego menu, żeby dostarczać wszystkiego, co potrzebne do bycia zdrowym, pełnym energii i wyglądać bajecznie, niezależnie, jaki efekt chcecie uzyskać, początek tej drogi jest w kuchni.