Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Ewelina Osmenda

Autor: Ewelina Osmenda
Opublikowane: 2016-01-04 17:49:50

Absolwentka krakowskiej AWF na kierunku: wychowanie fizyczne i psychologii na Uniwersytecie Jagiellońskim o specjalności: psychologia sportu, instruktor fitnessu. Aktualnie prowadzi badania w ramach swojej pracy doktorskiej z zakresu psychologii sportu i współpracuje z zawodnikami różnych dyscyplin. Od kilkunastu lat na wszelkie sposoby poszerza swoją sportową wiedzę, zwłaszcza w obrębie panowania umysłu nad ciałem. Sport dla niej to nie tylko praca, ale również największa pasja


Niezależnie od tego, czy ktoś uprawia sport amatorsko czy zawodowo, kontuzja zawsze jest dość traumatycznym wydarzeniem, które na pewien czas wyklucza zawodnika z aktywności treningowej, a często również zawodowej. Pojawiają się żal, złość i pytania: dlaczego akurat mnie musiało się to przydarzyć? Ale historia bogata jest w przypadki, kiedy sportowiec po kontuzji wracał na areny sportowe silniejszy niż kiedykolwiek i właśnie po urazie sięgał po najwyższe trofea. Jednak takie wzmocnienie swojej sportowej dyspozycji jest możliwie, kiedy czas poświęcony na leczenie kontuzji i rehabilitację wykorzystamy sensownie, a przymusowe wolne wypełnimy aktywnościami innego rodzaju.

Po pierwsze - zastanów się, dlaczego doszło do kontuzji i wyciągnij wnioski. Taka wiedza może znacznie zmniejszyć prawdopodobieństwo wystąpienia ponownej kontuzji w przyszłości. Dopytaj więc lekarza, czy uraz powstał pod wpływem nagłego wypadku, nieprawidłowej techniki ruchu, czy może jest efektem przeciążenia treningowego. Pierwszy przypadek jest najbardziej losowy, bo przecież jeśli np.: podczas wieczornej jazdy na rolkach ktoś nagle wpada na nasze plecy, to niewiele możemy zrobić, ale z drugiej strony, warto sobie przypomnieć gdzie błądziły wtedy nasze myśli. Przyczyną wielu nagłych wypadków jest niedostateczna koncentracja uwagi, ponieważ nawet, jeśli powstają one nie z naszej winy, to szerokie pole uwagi pozwala sportowcowi zauważyć w porę zbliżające się niebezpieczeństwo (np.: jadącego wprost na nas rywala, czy dziurę w ścieżce rowerowej) i umożliwia szybką reakcję. Kiedy lekarz stwierdzi, że uraz powstał najprawdopodobniej poprzez jakieś nieprawidłowości w technice wykonania, to zastanówmy się czy były one spowodowane zmęczeniem, czy po prostu niedostatecznym opanowaniem ruchu. Kontuzje najczęściej zdarzają się np.: u początkujących narciarzy, bo często zbyt szybko próbują ,,przeskoczyć” do następnego etapu, przeceniają swoje możliwości i nie dostosowują prędkości oraz trudności trasy do swoich umiejętności. W takim przypadku, po powrocie do zdrowia warto cofnąć się o krok w tył i powtórzyć elementarne zasady uprawianej dyscypliny. Warto również wzmóc czujność, kiedy pojawia się zmęczenie. Osłabione mięśnie nie będą dostatecznie wspierać układu kostnego, dlatego szczególnie łatwo wtedy popełnić nawet prosty błąd techniczny, który może nas kosztować wyłączenie z aktywności ruchowej na dłuższy czas. Natomiast, jeśli uraz powstał poprzez długotrwałe nakładanie się obciążeń, to musimy dokładnie przyjrzeć się jak wygląda nasz trening, ponieważ organizm dał nam poważny sygnał, że jest on zbyt intensywny. Może się zdarzyć, że do tego typu urazu dojdzie podczas zwykłego upadku, ale skumulowanie się wcześniejszych obciążeń spowoduje, że obrażenia będą o wiele poważniejsze, niż można by się spodziewać po analizie wypadku. Ten rodzaj kontuzji powstaje również, kiedy proporcje pomiędzy pracą (trening dla organizmu to też praca), a odpoczynkiem są zaburzone. W tym przypadku będzie nas czekała prawdopodobnie najdłuższa rehabilitacja i konieczne będzie przeorganizowanie całego planu treningowego.

Po drugie – z racji tego, że czas w trakcie rehabilitacji płynie wolniej, to wykorzystaj go na zacieśnienie więzi z rodziną i przyjaciółmi oraz aktywności, które od dawna ,,chodziły po głowie”, ale ciągle było coś ważniejszego. To dobry moment, aby sięgnąć po książkę, nadrobić zaległości filmowe, czy podszkolić język, albo wiedzę na temat swojej dyscypliny. Kiedy znajdziemy w tym czasie jakiś cel, to rehabilitacja będzie przebiegać o wiele szybciej i przyjemniej. Taka przerwa w treningach, zawodach i wyjazdach jest również doskonałym odpoczynkiem od stresu związanego z uprawianiem sportu. Rehabilitacji podlega w tym czasie nie tylko twoje ciało, ale także psychika. Kiedy ten czas wykorzystasz efektywnie, to po powrocie do treningów odczujesz przypływ niesamowitej energii i motywacji do działania.

Po trzecie – nie trać kontaktu z drużyną i swoją dyscypliną sportu. Psychologowie dowiedli, że zawodnicy uczęszczający na treningi w trakcie rehabilitacji, szybciej wracają do zdrowia i zacieśniają silniejsze więzi ze swoim teamem. Rozumiem, że siedzenie na ławce podczas treningu swojego zespołu może wydawać się stratą czasu, ale pomyśl, że tylko w ten sposób będziesz na bieżąco z aktualnymi założeniami treningowymi, a trener i koledzy z drużyny będą cię dopingować do szybszego powrotu do zdrowia. Dlatego warto co kilka dni wybrać się na trening, nawet, jeśli musisz dotrzeć na niego o kulach. Możesz również namówić zespół na wspólny wypad do kina i pomóc trenerowi w ustalaniu taktyki na najbliższy mecz. Poza tym, nawet kontuzjowany zawodnik może trenować… w głowie. W zależności od metody, mamy wtedy do czynienia z treningiem wyobrażeniowym lub wizualizacją. To bardzo popularna i od wielu lat stosowana metoda, która może pomóc w opanowaniu nowego elementu technicznego, wyeliminować błędy w wykonywaniu ćwiczenia, czy przygotować do zawodów. Stosują ją najwyższej klasy sportowcy z całego świata, w każdym okresie przygotowań. Oczywiście, trening wyobrażeniowy nie zastąpi prawdziwego wysiłku, ale bardzo go ułatwia i dowiedziono, że poprawia jakość wykonania (poprawia technikę ruchu, celność rzutów itp.). Stosując go w czasie bezczynności treningowej, po powrocie do sportu będziesz pozytywnie zaskoczony, z jaką łatwością ci się trenuje. Jednak zanim zaczniesz stosować trening wyobrażeniowy, należy sięgnąć do literatury przedmiotu lub zasięgnąć porady, ponieważ niewłaściwie stosowany może narobić więcej szkody niż pożytku.

Po czwarte – nie wykorzystuj swojej słabości do manipulowania otoczeniem! Choć to bardzo kuszące, to jednak powstrzymaj się, w miarę możliwości od wysługiwania się innymi. Nawet będąc w gipsie można robić wiele rzeczy, a oczekiwanie od innych dwudziestoczterogodzinnej obsługi nie tylko jest nie fair, ale obniża motywację do wykonywania zaleceń lekarza i rehabilitanta, przez co wydłuża rekonwalescencję. Użalanie się nad sobą też nie pomoże. Kontuzja to przykra sprawa, ale przytrafia się prawie każdemu sportowcowi, więc pokaż swoją siłę aktywnie pokonując przeciwności losu. Z drugiej strony, nie udawaj twardziela i nie próbuj na siłę przyspieszać swojego powrotu na boisko, ćwicząc mimo zaleceń. Słuchaj przede wszystkim lekarza i rehabilitanta. Koledzy z drużyny albo trener mogą mocno odczuwać brak twojego wsparcia w zespole, przez co mogą wywierać na ciebie presję szybszego niż by należało powrotu do zdrowia. To w zasadzie gwarantuje ponowny uraz w krótkim czasie.

Po piąte – obserwuj swoje zachowanie już po powrocie do treningów. Niestety nierzadko zdarza się, że sportowiec, który w przeszłości doznał urazu, podczas ćwiczeń i gry automatycznie ,,chroni” kontuzjowaną część ciała, mimo że została całkowicie wyleczona. Pamięć o bólu i ciężkiej rehabilitacji sprawia, że odczuwa lęk przed ponowną kontuzją, przez co stara się z mniejszą intensywnością ćwiczyć np.: skręconą kiedyś nogę. Prowadzi to do dysproporcji mięśniowej pomiędzy obiema kończynami i tym bardziej naraża na ponowny uraz, ale tym razem – drugiej nogi. Lęk przed kontuzją to bardzo poważna i niebezpieczna kwestia. Trudno poradzić sobie z nią samemu, dlatego gdy zauważysz u siebie podobne obawy, zwróć się po pomoc do doświadczonego trenera lub psychologa sportowego.