Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Daria Zabiegaj

Autor: Daria Zabiegaj
Opublikowane: 2015-12-04 16:51:23

Publicystka, specjalistka od komunikacji społecznej i zarządzania mediami.


Michał Karmowski, kulturysta, sportowiec, motywator, przykład do naśladowania dla wielu „Sportowych Świrów”. Człowiek o twardych mięśniach i jeszcze twardszych zasadach! Kopalnia wiedzy w dziedzinie zdrowego odżywiania i treningu, a do tego spełniony mąż i ojciec. Przeczytajcie rozmowę z tym siłaczem i dowiedzcie się, co sądzi o stosowaniu dopingu, kto jest dla Niego sportowym guru i czy zdarzają Mu się sportowe grzeszki? Miłej lektury!

 

Daria Zabiegaj: Od zawsze był Pan osobą aktywną, uprawiającą sport?

Michał Karmowski: Tak, od najmłodszych lat byłem związany ze sportem. W szkole podstawowej, w trzeciej klasie ćwiczyłem Judo, a już w piątej klasie „złapałem bakcyla” piłki ręcznej. Byłem w klasie sportowej, w reprezentacji szkoły grałem w GKS Wybrzeże, ten sport cały czas był obecny.

 

W 2009r w Ostrowie Mazowieckim, zajął Pan 1 miejsce w Debiutach PZK Fits Kulturystyka Mężczyzn w kat. +90 kg. Czy długo przed tym wydarzeniem zaczął Pan się interesować kulturystyką?

Kulturystyką tak naprawdę również interesowałem się od dziecka. Po zakończeniu kariery sportowej w rugby, spowodowanym mocną kontuzją pleców zacząłem uprawiać kulturystykę na poważnie. W listopadzie 2007r podjąłem decyzje o pierwszym starcie, który miał miejsce w 2008r i już w 2009r wygrana w Debiutach.

 

Ma Pan na swoim koncie wiele zwycięstw, które z nich ma dla Pana największą wartość?

Wszystkie były bardzo wartościowe, każde były okupione ciężką pracą, nie ma jednego specjalnego, chociaż nie ukrywam, że występ na Mistrzostwach Świata w Luksemburgu, gdzie zająłem V miejsce był jednym z ważniejszych występów, ale i tak stawiam go na równi z innymi.

 

Kto był i jest dla Pana sportowym wzorem do naśladowania?

Z pewnością jest to Jay Cutler, czterokrotny Mister Olympia. Jest to dla mnie nie tylko sportowy wzór do naśladowania, jeśli chodzi o kulturystykę, cenię Go, jako wzór w zakresie propagowania sportu, za stosunek i podejście do ludzi. Nawet teraz, po zakończeniu kariery nadal promuje ten sport, zaszczepia w ludziach miłość do kulturystyki, ale również jest biznesmanem, rozwija swoje firmy. Podziwiam.

 

Pana dieta jest bardzo skomplikowana. Określone pory posiłków, ważenie produktów – radzi sobie Pan z tym sam, czy ma „ludzi od tego”?

Moja dieta nie jest tak skomplikowana jak by się mogło wydawać. Jedyną ważną rzeczą, jest to, aby wiedzieć, co się je i w jakich ilościach. Ile gramów mięsa, ryżu i tłuszczy na posiłek. To jest jedyna rzecz, jaką trzeba wiedzieć, nie ma tu restrykcji żywieniowych, jest to dieta eliminacyjna, pozbawiona niektórych produktów uczulających i takich, które mogą mieć zły wpływ na funkcjonowanie organizmu np. pszenica, wieprzowina i nabiał. Tych trzech rzeczy nie używam w swojej diecie.

 

Przykładowy posiłek: 6 białek jaja kurzego, ryż i rodzynki. Na samą myśl dostaję czkawki (śmiech). Daje się Pan skusić czasem na coś smaczniejszego, ale mniej zdrowego?

Oczywiście, że tak, jestem tylko człowiekiem, a nie maszyną (śmiech). W momencie, kiedy nasza sylwetka jest już taka jak byśmy chcieli, możemy sobie śmiało pozwolić na pizzę, czy pójść na lody z dzieckiem, zjeść deser u teściowej, nie ma żadnego problemu.

 

Jest wiele produktów polecanych osobom trenującym, np. masło orzechowe, które już od jakiegoś czasu cieszy się dużą popularnością. Jak wybrać to właściwe?

Masło orzechowe arachidowe jest bardzo zdrowe. Orzeszki ziemne należą do roślin strączkowych, zawierają tłuszcze nasycone, które również są bardzo potrzebne w naszej diecie i należy je uwzględnić przy komponowaniu swojego bilansu kalorycznego. Przy wyborze odpowiedniego masła orzechowego musimy zwrócić uwagę na jego skład, czyli 100% orzechów, bez dodatków tłuszczów utwardzonych. Trzeba czytać etykietki.

 

Prowadzi Pan szkolenia i posiada ogromną wiedzę z dziedziny treningów i żywienia. Czego można się na Pana zajęciach nauczyć?

Tak naprawdę wszystkiego, co będzie potrzebne osobie uprawiającej sport i nie tylko. Jak skomponować dla siebie właściwą dietę? Jak nie zgłupieć od nadmiaru informacji w Internecie? Jak wybierać te rzetelne informacje, ponieważ wiele z nich jest podparte opłaconymi przez różne firmy badaniami, które mają na celu tylko sprzedać nam dany produkt. Jak traktować swój organizm, gdyż jest to wielka machina, która ma nam służyć bardzo długo? Również można się na moich szkoleniach nauczyć wielu rzeczy z dziedziny treningu. Jak wkomponować różne aktywności fizyczne do swojego życia tak, aby to życie było łatwe i przyjemne i abyśmy z ochotą uprawiali sport? Sport to moja pasja i chciałbym tym zarażać innych.

 

Nie ma Pan tremy występując przez widownią?

Każdy występ publiczny jest lekko stresujący, aczkolwiek staram się cały czas rozwijać, być na bieżąco z nowymi badaniami, nowinkami ze sportu i zdrowego odżywiania, więc nie boję się o treść, którą chcę przekazać. Bardziej stresuje mnie to, jacy ludzie są na szkoleniu. Czy są to osoby, które chcą się dowiedzieć czegoś nowego, czy może osoby z przypadku, które pod wpływem impulsu wykupiły uczestnictwo? Z tymi drugimi zawsze jest troszkę ciężej nawiązać kontakt.

 

Zdarzają się hejterzy?

W Internecie jest ich cała masa, na żywo nie. Na moich szkoleniach jest masa osób, które są zaciekawione tematem, ludzie, których spotykam na targach, eventach, obozach sportowych, to ludzie, którzy chcą zrobić coś ze swoim życiem. A hejterzy w Internecie, to osoby, które siedzą w domu, w przysłowiowej Koziej Wólce, nie mają zainteresowań, pasji, siedzą przed telewizorem obżerając się chipsami i mszczą się na wszystkich za to, że im w życiu nie wyszło. Wylewają anonimowo swoje frustracje, krytykując wszystko i wszystkich i takimi ludźmi nie warto się przejmować. Ja wiem, że robię dobrą robotę, ilość osób lubiących mój profil na fanpage rośnie, a jak to mówi przysłowie „Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził”.

 

Jest Pan ekspertem od żywienia i suplementacji. Jak w kształtowaniu sylwetki ważna jest suplementacja? Czy jest to kosztowne?

Suplementacja to jest tylko dodatek do naszej diety. Przy dobrze zbilansowanej diecie, suplementy mogą nam tylko pomóc podnieść nasze wyniki sportowe. Niestety, jeśli dieta będzie nieodpowiednia, pod względem kalorycznym i makroskładników, nawet tona suplementów nie pomoże nam w uzyskaniu ładnej sylwetki. Jeśli chodzi o cenę, niestety jest to kosztowne, W naszym kraju nawet wołowina i łosoś kosztują majątek…

 

Co by Pan polecił początkującemu Kowalskiemu?

Radziłbym zacząć od odżywki wysokobiałkowej, gdyż ciężko jest uzyskać z pożywienia odpowiednią ilość produktów pełnowartościowych.

 

Przychodzi do Pana zatem ten Kowalski i ma lekką nadwagę. Co powinien zrobić najpierw, jeśli chce dobrze wyglądać? Jak to mawia obiegowa opinia, najpierw masa potem rzeźba? Da się rzeźbić w tłuszczu?

Niestety nie da się i takiemu Kowalskiemu radziłbym najpierw zrzucić zbędny balast.

 

Wszystkie „Sportowe świry” chętnie usłyszą odpowiedź na pytanie: Ile tkanki tłuszczowej ma Michał Karmowski?

Michał Karmowski nie mierzy poziomu tkanki tłuszczowej, ale patrzy w lustro. Jeśli nie widać zarysu mięśni brzucha to znaczy, że jestem gruby (śmiech). Ale nie dopuszczam do takiej sytuacji, mimo wszystko nie mierzę tego poziomu, gdyż uważam, że wszystkie te maszyny do pomiarów nie są rzetelne.

Co Pan myśli o płci pięknej w kulturystyce? Uważa Pan, że jest to sport dla kobiet?

Uważam, że nie. Kobieta ma być kobieca, powinna mieć troszkę otuliny tłuszczowej, żeby się ją fajnie przytulało, aby się na nią fajnie patrzyło jak jest w stroju kąpielowym na plaży, taka nadmiernie odtłuszczona lub nadmiernie rozbudowana damska sylwetka nie jest w moim guście.

 

I’M ALL NATURAL – to Pana akcja prowadzona w Internecie, wyszydzająca osoby, które zwyczajnie kłamią, że nie stosują dopingu, a robią to. Proszę nam więcej o tym opowiedzieć. Co Pana skłoniło do działania?

Wiele osób dostaje rozpiski diet od swoich „naturalnych” trenerów, po czym nie robią takich postępów jak oni. Przychodzą potem do mnie sfrustrowani, lub żalą się w Internecie, że nic im w życiu nie wychodzi, a całe to zdrowe żywienie to jeden wielki pic na wodę. Jestem temu przeciwny, jeśli ktoś bierze sterydy, niech bierze, każdy jest dorosły i ma prawo robić ze swoim ciałem to, na co ma ochotę, ale niech przy tym nie wprowadza w błąd innych. Jeśli ktoś stosuje środki dopingujące i obnosi się, jako naturalny kulturysta, to ja temu mówię NIE. To jest oszustwo, i taka osoba krzywdzi tych, którzy w niego wierzą.

 

Ma Pan w swoim życiu dwie ważne kobiety, jest to Pana żona i córka. Czy wspierają Pana w zdobywaniu kolejnych sportowych osiągnięć?

Wspierają mnie zawsze. Mimo iż już nie startuję zawodowo, mam w Nich oparcie we wszystkich projektach, w które się angażuję. Moja żona prowadzi ze mną firmę, wszystkie decyzje podejmujemy wspólnie, jest ze mną zawsze i wszędzie, jeździ ze mną na seminaria i obozy, jest współzałożycielką Szkoły Instruktorów i Trenerów Personalnych World Sport Academy, jest również właścicielką siłowni, (mimo iż wszyscy myślą, że należy do mnie, a ja tam tylko pracuję (śmiech)) All TIME FITNESS w Gdańsku. Oprócz tego jest przepiękną kobietą! Bez dwóch zdań, jest wspaniała!

 

Jakie są Pana sportowe i życiowe plany na przyszły sezon?

Przez uprawianie w przeszłości rugby mam bardzo duże problemy z kręgosłupem, więc już nie startuję. Chcę się sprawdzać, jako trener, szkoleniowiec i motywator dla innych. To jest moim głównym cele, chce poznawać nowe metody diety, dokształcać się i tym samym, jak najlepiej pomagać ludziom!

 

Bardzo dziękuję za rozmowę!

Dziękuję!

 

Właścicielem użytych zdjęć jest firma TREC NUTRITION Sp. z o.o. oraz Michał Karmowski i pochodzą z jego Fanpage