Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Monika Wardęcka

Autor: Monika Wardęcka
Opublikowane: 2015-12-23 18:54:06

Instruktorka Zumba Fitness



Kto od nowego roku planuje dietę, kupno karnetu na siłownię albo chce zacząć biegać – ręka w górę! Jeśli się zgłosiłeś, koniecznie czytaj dalej, bo podobno tylko niecałe 10 proc. osób dotrzymuje postanowień noworocznych. Dlaczego? I jak to zmienić?

Zdecydowana większość z nas na liście postanowień noworocznych umieszcza punkty związane z dbaniem o sylwetkę (przejdę na dietę, ograniczę słodycze), własnym zdrowiem (rzucę palenie, zacznę się więcej ruszać) albo szeroko pojętą aktywnością fizyczną (zacznę biegać, zapiszę się na siłownię, zacznę regularnie ćwiczyć w domu…). Nie ma w tym nic złego, ale bardzo często motywacji nie wystarcza nam na długo. Magia zmieniającej się daty w kalendarzu szybko mija, wracamy do szarej codzienności i dawnych przyzwyczajeń… Poniżej wymieniamy największych wrogów na drodze do sukcesu i podpowiadamy, jak z nimi walczyć.

Działamy bez określonego planu

Mgliste stwierdzenie „w nowym roku schudnę” – nie wystarczy. Nasz cel musi zostać jasno określony i podzielony na krótsze niż 12 miesięcy odcinki czasu. Poza tym trzeba zaplanować każdy krok, który ma nas doprowadzić do realizacji postanowienia. Jeśli ma ono związek z aktywnością fizyczną, bądźmy realistami. Chodzenie do siłowni pięć razy w tygodniu fajnie brzmi, ale raczej nam się nie uda, a już na pewno nie na samym początku. Weźmy do ręki kalendarz i stwórzmy (realistyczny!) plan. A później zacznijmy wcielać go w życie, bo jak wiadomo – trzeba działać, nie tylko planować.

Jedna wpadka i od razu się poddajemy

No dobrze, wybił trzeci dzień stycznia i zaczyna nas dopadać lenistwo… W głowie pojawiają się kuszące myśli, by tym razem zrezygnować z treningu albo zjeść to pyszne ciastko, które rano widzimy w piekarni… Wiele osób uważa, że chwila słabości przekreśla cały plan – ulegliśmy pokusie, więc nic już nie będzie takie samo. Wracamy do starych przyzwyczajeń i zapominamy o postanowieniach. Tymczasem wpadki zdarzają się nawet prawdziwym wojownikom, a małe grzeszki nie powinny przekreślić naszego planu. Silna wola jest jak mięsień, dlatego musimy ją bez przerwy ćwiczyć!

Chcemy za dużo na raz

Rewolucje i przełomy świetnie wyglądają w filmach, ale w prawdziwym życiu lepiej sprawdza się metoda małych kroków. To znaczy, że jeśli na przykład chcesz rzucić palenie, przejść na dietę i codziennie rano biegać, może się okazać, że zrzucasz na swoje barki za dużo. Skup się najpierw na tym, na czym zależy ci najbardziej, a dopiero później pracuj nad innymi rzeczami. Jeśli zrealizujesz jeden cel, z optymizmem spojrzysz na koleje plany.

Zniechęcamy się, bo nie widać efektów

To często spotykana przypadłość – bity miesiąc zaciskamy zęby, trenujemy jak szalone, wylewamy litry potu i… Nic nie widać. Brzuch jak był, tak jest. Machamy ręką i odpuszczamy, bo najwyraźniej „na nas już nic działa”. Miesiąc to za mało, by zobaczyć efekty. W ogóle trudno stwierdzić, kiedy je zobaczymy, bo to dość indywidualna sprawa. Możesz wrócić na kanapę i patrzeć, jak czas przecieka przez palce. Możesz też wstać i ćwiczyć – dla samego siebie. A później miło się zaskoczyć, patrząc w lustro.